Zamknij Close

Przeszłość i przyszłość przybywają jednocześnie

Agnieszka Brzeżańska


BGSW / Baszta
al. F. Nullo 8, Słupsk  


Otwarcie wystawy: pt. 20.03.2026, 18:00 
Wystawa: 21.03—7.06.2026 

Śpiew: Kaja Prusinowska  
Kurator: Romuald Demidenko 


Wystawa Agnieszki Brzeżańskiej to spotkanie z malarstwem, rzeźbą oraz obiektami w różnych technikach oraz skali — od małych rzeźb ceramicznych, poprzez zielnik artystki i wielkoformatowe tkaniny oraz najnowsze obrazy, w których można rozpoznać nadrzeczne krajobrazy, aż po wideo i pracę dźwiękową. 

Od wielu lat artystka wplata do swojej twórczości wątki herbalistyczne, zwracając się ku relacjom roślin z kulturą. Opowiada się za sojuszami międzygatunkowymi — relacjami głębokiej współzależności i wzajemności, także między wszelkimi istotami i bytami. Odwołuje się przy tym do tradycji, matriarchalnych gałęzi wiedzy, intuicji i duchowości. 

Jedną z eksponowanych prac jest niematerialny, aromaterapeutyczny obiekt — subtelny zapach ziela bylicy pospolitej (łac. Artemisia vulgaris) w postaci ekstraktu ulatnia się z otworów rzeźby ustawionej w sąsiedztwie wejścia na wystawę, co sprawia, że jej zwiedzanie jest polisensorycznym doświadczeniem.  

Z opowieści, które artystka snuje poprzez swoje prace, wyłania się manifest czułej obserwacji otoczenia, które między innymi za pomocą roślin wysyła ludziom opiekuńcze sygnały, zachęcając do zrozumienia zmienności procesów środowiskowych.  

Tytuł wystawy odnosi się do nielinearnego rozumienia czasu. Artystka traktuje odległe epoki w historii Ziemi i ludzkości jako współistniejące i przenikające się nawzajem byty. Sięgając do zielarstwa, kosmologii, dawnych systemów poznania i współczesnych narzędzi artystycznych, Agnieszka Brzeżańska wskazuje na głębokie powiązanie tego, co zapomniane, a tego, co dopiero nadejdzie. To propozycja myślenia o świecie jako splocie procesów, w którym pozorne przeciwieństwa, takie jak natura i kultura czy wiedza i intuicja, nie wykluczają się, lecz współistnieją. 

Lokalnym punktem odniesienia dla wystawy jest największy zbiór botaniczny na Pomorzu Środkowym o nazwie Herbarium Slupensis gromadzący m.in. florę polskich portów morskich, wiele roślin wymarłych i zagrożonych, a także zielnik rodzimych roślin trujących Georga Gotthilfa Homanna (1774—1851).  

Wystawa kontynuuje podjęte przez Brzeżańską wątki studiów nad roślinami, prezentowane jako interwencja Ziółka, drzewka, y chróściki w Muzeum Farmacji — oddziale Muzeum Warszawy (listopad 2024—marzec 2025). 



Agnieszka Brzeżańska (ur. 1972 w Gdańsku) zajmuje się malarstwem, tworzy prace rysunkowe, fotografię, film i ceramikę. Alchemia, parapsychologia, ezoteryka, wiedza tubylcza czy tradycje matriarchalne to tylko wybrane obszary, po które sięga artystka.

Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (1995–1997) i ASP w Gdańsku (1992–1995) oraz na Uniwersytecie Sztuk Pięknych Geidai w Tokio (1998–2001). Stypendystka rządu japońskiego (1998–2001, Tokio), DAAD (Berlin, 2008–2009), Büchsenhausen (Innsbruck, 2005), Collegium Helveticum (Zurich/ETH, 2004). Ukończyła także kurs zawodowy w Instytucie Zielarstwa Polskiego i Terapii Naturalnych.

Swoje prace prezentowała na licznych wystawach indywidualnych w kraju i za granicą, w tym: Ziółka, drzewka, y chróściki (Muzeum Farmacji, oddział Muzeum Warszawy (2024–2025), Cała Ziemia parkiem narodowym (Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, oddział MNW, 2019–2020; Gdańska Galeria Miejska, 2018), Matrix-Sratrix (Kasia Michalski, Warszawa, 2016), Ma Terra (Vera Munro, Hamburg, 2015–2016), This all occurs quickly, with ease, grace and joy (Marlborough Contemporary, Londyn, 2015), Ziemia rodzinna / Ma terra (Muzeum Współczesne Wrocław, 2014), Kobayashi Maru (Nanzuka, Tokio, 2014; Bonniers Konsthal, 2019), A Painting Cycle (Nomas Foundation, Rzym, 2012); Back to the Garden (Galerie Kamm, Berlin, 2012); Cosmic Equation (Kunsthaus Baselland, Bazylea, 2010). Swoje prace prezentowała także podczas Berlin Biennale (2018). Laureatka wielu nagród, w tym Ministry Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kategorii Sztuki Wizualne (2024) oraz Fundacji Sztuki Polskiej ING (2018). Mieszka i pracuje w Warszawie.



Współpraca kuratorska: Tomek Pawłowski-Jarmołajew & Zespół BGSW  
Projekty graficzne: Anna Wacławek


W trakcie otwarcia usłyszymy śpiew innej artystki — Kai Prusinowskiej. Będzie on także wybrzmiewał w jednej z przestrzeni wystawy do końca jej trwania.  

Wystawie towarzyszy przewodnik dostępny na ekspozycji oraz tekst specjalny autorstwa poetki i botaniczki Urszuli Zajączkowskiej opublikowany poniżej. 

Równolegle do wystawy w Baszcie, w przestrzeni BGSW / Podgrodzie (-> Partyzantów 31a, Słupsk) będzie trwał cykl pod hasłem Ogród Społeczny Podgrodzie. Program publiczny skupia się na roślinach i ogrodnictwie. Zapraszamy do niego między innymi artystkę zaangażowaną społecznie i ekologicznie Julię  Ciunowicz, duet Marleen Boschen & Charles Pryor, pracujący w Pradze kolektyw StonyTellers i słowacką artystkę Paulę Malinowską.  

Urszula Zajączkowska – Spodnia strona liścia (czerwiec 2026)


Spodnia strona liścia

Urszula Zajączkowska

Tekst towarzyszy wystawie Agnieszki Brzeżańskiej Przeszłość i przyszłość przybywają jednocześnie, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej / Baszta, Słupsk, 21.03–7.06.2026.

Znam zapach bylicy z rowów przy drodze, z nasypów kolejowych, ze szczelin między ciasnymi murami miast. Artemisia vulgaris rośnie na glebach przekształconych wszystkim, co niesie człowiek, bogatych w azot mineralny, na gruzowiskach i przy torach, wszędzie, gdzie gleba jest ryta i porzucona, bo to gatunek synantropijny oznaczający zaburzenie i obecność człowieka. Jej srebrzyste od spodu liście i ten gorzki, żywiczny, trochę apteczny zapach zna się lepiej z chodnika niż z łąki. Przy wejściu do galerii ten zapach jest w powietrzu zanim zobaczysz cokolwiek, zanim wejdziesz w jakąkolwiek mistykę czy przywoływanie przodków, wejdziesz najpierw w bardzo konkretną mieszaninę tujonów, cyneolu i kamfory wytwarzanych przez gruczoły wydzielnicze na spodniej stronie liścia bylicy. Roślina produkuje te związki, żeby odstraszać roślinożerców. Wchodząc, obmyjesz się tym zapachem, więc na chwilę staniesz się dla roślin nieszkodliwy, bo niewidzialny. Bylica rośnie przy każdej drodze, w każdej szczelinie muru, na nasypach i przy torach, zanim Brzeżańska zebrała ją do zielnika, zbierały ją kobiety przez tysiąclecia, do kadzenia, do kompresów, do wspomagania snu i regulowania cyklu. Jej łacińska nazwa pochodzi od Artemidy, bogini dzikiego i nieujarzmionego, i ta etymologia jest śladem długiej historii relacji między tą rośliną a kobiecą wiedzą o ciele, wiedzą, która krążyła przez ręce i przepisy. Zapach bylicy jest zaproszeniem do kontaktu z rośliną, która zawsze była blisko, dostępna, własna.

Pracuję z roślinami od lat i wiem, że wiedza o nich jest zawsze wiedzą przez materię, przez ciało pochylone ku ziemi, przez dłonie wydłubujące strzępki, przylistki, drzazgi. Wiedzy o roślinach nie można mieć abstrakcyjnie. Botanika wymaga postawy ciała: kucasz, kładziesz się na brzuchu, zginasz się ku glebie, żeby zobaczyć, jak łodyga z niej wychodzi, jak korzeń splątany jest z grudkami ziemi, jaką teksturę ma spodnia strona liścia. Ukłon jest w tym sensie aktem epistemicznym, jedynym sposobem, żeby coś zobaczyć z właściwej odległości. Brzeżańska odbyła kurs zielarski i to znaczy, że zna fitochemię roślin, ich działanie na ludzkie ciało, historię ich użycia i zna je też rękami: jak trzymać łodygę, żeby jej nie skruszyć, jak rozłożyć roślinę na arkuszu papieru, żeby pokazała swój pokrój, jak przywiązać korzenie, żeby nie odpadły w czasie suszenia. Zielnik, który zrobiła, z bylicą na wierzchu, ze stanowiskiem i datą zbioru zapisanymi ręcznie, jest tworzywem tej samej czynności epistemicznej co arkusze w Herbarium Slupensis, zbierane od 1969 roku przez kolejnych botaników w Słupsku. Każdy arkusz to ślad presji, którą przykładano suszącą prasą: trójwymiarowy organizm spłaszczony do odcisku na papierze, łodygi i liście zredukowane do dwóch wymiarów. Archiwum zawiera okazy storczyka samczego (Orchis morio) i gałuszki kulecznicy (Pilularia globulifera), gatunków, których na Pomorzu już nie ma, których jedynym ciałem pozostał płat rośliny przyklejony taśmą do arkusza. Tak jak fotografia jest opowieścią o oku, czasie i miejscu fotografa, tak ten zgięty liść, rozciągnięty pęd na papierze mówi o tamtej chwili w terenie, o tym, że ktoś był w tym miejscu, pochylił się, rozpoznał, dotknął, zabrał. Ursula Le Guin pisała o wiedzy jako o zbieraniu, o rozumieniu, które idzie obok tego, co chce zrozumieć, w bardzo precyzyjnej relacji obserwacji, analizy i namysłu, i Brzeżańska, pełna cierpliwości dla tego, co rośnie powoli i wymyka się ujęciu w całości naraz, pracuje tym samym gestem. Na płótnach noszących imiona Le Guin i Octavii Butler zamiast twarzy są diagramy astronomiczne wyprowadzone z dat urodzin, bo data urodzin jest punktem wejścia w konkretny układ sił planetarnych.

Brzeżańska pracuje na wszystkich materiach jednocześnie, bo przyroda nie ma hierarchii między tym, co organiczne, a tym, co mineralne. Woda przesyca strzępki grzybni zaplątane wokół agregatów gleby, organiczno-mineralnej mieszaniny cząstek rozkładu roślinnego. Glina jest osadem, który woda rozbiła na frakcje tak drobne, że zachowują plastyczność w kontakcie z wodą i wracają do twardości, gdy woda odejdzie, i Wisła niosła taką zawiesinę przez koryta zanim osiągnęła jako osad dno, z którego może pochodzić glina Brzeżańskiej. Lepi z niej dusze z lakonicznymi uśmiechami i urny na prochy i Dziki pieniek z grzybami wyrastającymi z powierzchni pnia, i Tragedię w kompoście, która leży jak korzeń wydobyty spod martwego lasu, ciemna, polakierowana, z twarzami wciśniętymi w nierówną powierzchnię. Kompost jest miejscem, w którym martwe staje się podłożem dla żywych, niepoliczalnych w swej obfitości, i ceramika Brzeżańskiej umiejscawia się głęboko w tym procesie. Urny mają na pokrywkach dusze o ameboidalnych kształtach, które się niekiedy uśmiechają.

Zasłona ma dziesięć metrów i jest bawełniana, barwiona barwnikami przywiezionymi z Indonezji, wzory zaciekły w tkaninie jak mapy terenu, który nigdy nie był płaski. Zwój z haftem na ręcznie tkanym lnie trzyma w swoim górnym brzegu dwie nagie gałęzie, suche, zimowe, odwodnione, i tkanina jest ich odwróceniem: materia organiczna utrzymana, przetworzona, utrwalona. Bęben ma na koziej skórze spiralę wytatuowaną henną, nieprzerywaną, zawijającą się do środka, i ta sama geometria wraca na obrazach i urnach, i żakardzie. U wielu roślin dwuliściennych liście wyrastają z łodygi pod kątem zbliżonym do 137,5 stopnia, złotego kąta, żeby kolejne liście nie zasłaniały sobie światła, i spirala na bębnie ma tę samą właściwość: zwija się ku środkowi nieprzerywaną linią, każde okrążenie bliżej centrum, każde w tym samym stosunku do poprzedniego.

Obrazy z cyklu Rzeka jest rzeką jest rzeką noszą nazwy miejsc bez historii: Lucimia, Chotcza, Wilków, Przegalina, Zielona Kępa. Brzegi, zakola, wyspy pojawiające się i znikające wraz z poziomem wody. Wisła jest żywym układem dynamicznym o permanentnie niestabilnym korycie, buduje brzeg z materiału zabranego z innego miejsca, każda z tych nazw oznacza konfigurację, którą następna powódź przestawi lub zmyje, i Brzeżańska maluje je wszystkie z galara Flow, z poziomu wody, nie z lotu ptaka. To też jest pokłon.

Na poddaszu Baszty, Kaja Prusinowska śpiewa do górskiej łąki. W polskiej liryce ludowej kalina to kobieta, jabłonka to panna, dąb to mężczyzna. Prusinowska kieruje głos gdzie indziej, i w tym geście jest ta sama postawa epistemiczna co w przyklejaniu łodygi bylicy taśmą do arkusza papieru i zapisywaniu stanowiska ręcznym pismem, co w kucaniu przy glebie, żeby zobaczyć, jak korzeń zanurza się w mrok, co w malowaniu z poziomu linii wody, co we wdychaniu tujonów przy wejściu, zanim zdążysz cokolwiek zobaczyć. Wystarczy się pochylić, wystarczy podejść, spojrzeć pod spodnią stronę liścia.



Urszula Zajączkowska ukończyła Wydział Leśny SGGW w Warszawie oraz Akademię Filmu i Telewizji, specjalizując się w montażu. Jest profesorem w Katedrze Biologii Lasu i Ochrony Przyrody SGGW.

W 2015 roku współtworzyła artystyczny projekt Cambium Killers, będący sprzeciwem wobec nowego systemu oceny nauki. Wyreżyserowała film Metamorphosis of Plants (2016), nagrodzony za Najlepszy Film Eksperymentalny/Animację na SCINEMA International Science Film Festival w Sydney oraz Nagrodą Publiczności na Light Festival w Miami.

Jej debiut poetycki Atomy (2014) został nominowany do Nagrody Poetyckiej Silesius. Tom minimum z 2017 roku otrzymał Nagrodę Fundacji Kościelskich. W 2019 roku opublikowała zbiór esejów Patyki, badyle, wyróżniony wieloma nagrodami literackimi. W 2021 roku tom Piach został nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. W 2024 napisała libretto do opery dla dzieci Szczur i drzewo, wystawionej podczas Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień. Jest także autorką koncepcji i współrealizatorką instalacji Przednówek, prezentowanej w Pawilonie Polskim podczas Expo 2025 w Osace.


Wydarzenia:  
 
sob. 21.03, 14:00  
Powrót do ogrodu  
Back to the Garden  
— Julia Ciunowicz i prof. Zbigniew Sobisz (Herbarium Slupensis
 

czw. 14.05, 17:00  
About Fireweed, Flame, and Stalked Bonfire Cup  
O ogniowym zielu, płomieniu i palenisku  
— gra z kolektywem StonyTellers  
 

sob. 6.06, 14:00  
Jak Dafne zamieniła się w roślinę? / How Did Daphne Turn Into a Plant?
pokaz filmów i rozmowa z artystką
— Paula Malinowska  


Powiązane wydarzenia