Jaśmina Hopało (kl. IIb SP nr 5 w Słupsku)

NASZA SŁUPSKA CZAROWNICA

Słupsk to najpiękniejsze miasto na świecie. Mieszkam tu od urodzenia. Gdy myślę o tym maleńkim punkcie na wielkiej mapie, to przychodzą mi na MYŚL słowa piosenki:

...Slupsk, miasto moje.
Słupsk, miasto czarów...

No właśnie, a co do tych czarów, to muszę napisać, że jest w moim mieście przy ul. Francesco Nullo niezwykły zabytek - Baszta Czarownic. Kiedyś była tam wieża obronna, później więzienie gdzie przetrzymywano kobiety które podobno byly czarownicami. Obecnie w baszcie mieści się Salon Sztuki Współczesnej BGSW, ale w dalszym ciągu na szczycie wieży widać postać czarownicy na miotle.

Najmłodsi mieszkańcy Słupska nazywają ją - Uła. To podobno właśnie Uła nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwa. Ale może zacznę od początku:

Pewnego dnia, a było to w grudniu nasza pani zaprosiła na nasze zajęcia lekcyjne ciekawego gościa. Gość ten to pani redaktor Jolanta Nitkowska, autorka wielu publikacji na temat skarbów ziemi słupskiej. Pani redaktor zapoznała nas z historią i legendami dotyczącymi Baszty Czarownic. Wszyscy z wielkim zaciekawieniem słuchaliśmy opowieści na temat ostatniej słupskiej czarownicy - Triny Papisten, która prawie 300 lat temu więziona była w naszej słupskiej baszcie. Właśnie tę legendę zapamiętałam najbardziej i spróbuję ją opisać.

Trina Papisten - jak głosi legenda żyła bardzo, bardzo dawno temu w naszym mieście. Była to kobieta samotna, lubiła spokój i raczej nie przepadała za towarzystwem ludzi. Właściwie nie miała przyjaciół, może dlatego ludzie nie bardzo ją lubili.

Gdy w mieście działo się coś złego, cała wina spadała na Trinę. Gdy liszki zniszczyły uprawy - mówiono, że to na pewno sprawka Triny Papisten. Gdy wszystkie świnie w mieście zdechły, wina spadła na Trinę. Gdy komuś dokuczał ból - szeptano, że to zapewne Trina Czarownica.

Wreszcie pewnego dnia zawleczono ją przed sąd. Biedna kobieta nie wiedziała czego od niej chcą i zapewniała, że nie jest żadną czarownicą. Przysiegała, że z czarami nie ma nic wspólnego. Niestety inni uważali inaczej. Jeszcze tego samego dnia zakuto ją w dyby, później głodzono i okrutnie torturowano.

Trina stawała się coraz słabsza. Była głodna i obolała.

Wreszcie nadszedł taki dzień, że przestało jej zależeć na życiu. Wszystko ją bolało, była zziębnięta, zmęczona i chora. Postanowiła przyznać się do tego, że jest czarownicą, chociaż wcale nią nie była. Karą za czary w tamtych czasach było spalenie na stosie i tak też się stało z Triną Papisten - ostatnią słupską czarownicą.

Jest to smutna legenda, ale poznać ją warto, bo dotyczy przecież historii mojego miasta. Może tak było naprawde, a może zupełnie inaczej. Legend i opowieści na ten temat jest przecież wiele.

A ja, gdy spacerując mijam Baszte Czarownic, to czesto nucę piosenkę o mojej czarownicy. Mojej i wszystkich słupszczan.

... Nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwa,
ostatnia z rodu czarownic - Uła...

Praca napisana pod kierunkiem wych. mgr E. Gaweł


Program Spotkań Ezoterycznych
O Spotkaniach Ezoterycznych
Galeria
Średniowieczne narzędzia tortur kobiet
Historia Triny: