You are currently viewing Jolanta Wołocznik & Paweł Susid, „PRYWATNOŚĆ”

Jolanta Wołocznik & Paweł Susid, „PRYWATNOŚĆ”

„PRYWATNOŚĆ”

Jolanta Wołocznik & Paweł Susid

Centrum Aktywności Twórczej, Ustka
16 lipca– 30 sierpnia 2015

Wernisaż: 16 lipca 2015, godz. 18.00

Jolanta Wołocznik w latach 1974-1979 r. studiowała na Wydziale Rzeźby ASP w Warszawie; dyplom z wyróżnieniem uzyskała w Pracowni Małych Form Rzeźbiarskich prof. Zofii Demkowskiej. W latach 1992-2005 brała udział w organizowanych przez ZPAP plenerach ceramicznych oraz rzeźby w kamieniu, a od 2005 prywatnie kontynuuje coroczne pobyty twórcze w CRP w Orońsku. Zajmuje się malarstwem, rzeźbą, ceramiką i filmem animowanym, choć najchętniej wypowiada się poprzez rzeźbę w kamieniu.

Paweł Susid – malarz, rysownik, projektant, pedagog. Zajmuje się także aranżacją wystaw, projektowaniem reklam oraz tworzeniem projektów wydawniczych. W latach 1973-78 studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom uzyskał w pracowni prof. Tadeusza Dominika, aneks z litografii w pracowni prof. Mariana Rojewskiego. W latach 1984-92 prowadził Galerię Młodych przy KMPiK „Bielany” w Warszawie.

Początki jego twórczości należy wiązać z nurtem Nowej Ekspresji. Od samego początku jego obrazom towarzyszył autokomentarz w formie charakterystycznych napisów powstających przy użyciu szablonów. Stanie się on swego rodzaju znakiem rozpoznawczym dla prac tego malarza. Od lat 80. tworzy pastiszowe historie, w których za pomocą ironii i żartobliwych dopowiedzeń przekazuje wiedzę o kondycji współczesnej kultury, świata, nas samych wreszcie.

W latach 90. Susid tworzy działa nawiązujące do konstruktywizmu i geometrii. Przy zastosowaniu prostych form uzyskuje efekt zaskoczenia i refleksji, a niekiedy nowego spojrzenia na znaki obrazujące nasze życie religijne, polityczno-społeczne czy intymne.

 

RZEŹBY PRYWATNE

Dla mojej twórczości szalenie inspirujące okazały się wyjazdy na Kretę i do Włoch, rzeźba grecka, architektura greckich cerkiewek oraz bogactwo rzeźb we włoskich kościołach, zwłaszcza współistnienie ich z budowlami; wpasowywanie, łączenie, „doklejanie” do ścian, ich powszechność i wszechobecność, nawarstwianie się epok.

Przedstawiałam postacie wykonujące proste czynności, pojedyncze lub w parach, unikając upozowania figury („Niosą”, „Siła”, „TV”). Inne małe rzeźby, choć można wziąć je do ręki i obracać nimi, nie zmieni się jednak ich formy, gdyż są z kamienia. Na wystawie pokazuję rzeźby, które staram się wtopić w kąty lub krawędzie ścian („Nogi”, „Oparty”, „Leżąca”), sprawić, by stały się nikłym fragmentem pomieszczenia. Są też takie, które opierają się, czy podpierają ściany („Przy ścianie I i II”) oraz potencjalnie użytkowe rzeźby-półki. Zwykle przedstawiają osoby bez określonej płci, gdyż chodzi mi o sprawy bardziej uniwersalne, ale czasem są to kobiety. Moje rzeźby są tradycyjne, z tradycyjnego materiału. Co jest w nich mojego? Co chcę nimi powiedzieć? Są małe, szukam dla nich miejsca we wnętrzach; chcę by tworzyły relacje z pomieszczeniem, ze ścianą, podłogą, parapetem, półką. Nie rozstrzygają wielkich spraw, są rzeźbami domowymi; wydaje mi się, że wyrażają raczej nastroje i emocje niż idee. Moje prace są zawsze osobiste, są wypowiedzią o nurtujących mnie sprawach, wyrazem przeżywanych emocji i poszukiwaniem dla nich rozwiązań formalnych.

Jolanta Wołocznik

Prace z tego cyklu nazywam różnie i opcjonalnie:

-„ALFABETY BARWNE”, kiedy chcę podkreślić, że powstawały w celu uzyskania możliwie największej ilości kolorów i odcieni w najróżniejszych zestawieniach. Powstały bowiem w wyniku podłożenia pod litery alfabetu – kolorów i odcieni.

-”NOTESY” albo „NOTATKI MALARZA”, gdy chcę zwrócić uwagę na słowa, które na nich występują. Są to zapisane przy różnych okazjach zdania dotyczące wielu spraw. Zdarzają się wśród nich te, dotyczące bieżących wydarzeń politycznych, obyczajowych ale także wspomnienia z przeszłości lub usłyszane błahostki. Ta różnorodność ma podkreślić małą wagę, jaką przywiązuję do słów, ale również przemijalność idei czy poglądów przez nie wyrażanych. Liczy się tylko czas, w którym powstawały i zostały wciągnięte na płótna, dlatego jedyne, czego oczekuję po tym projekcie, to dalsze starzenie się słów i płócien.

Pierwszy raz, w skromniejszym wyborze, prace z tego cyklu zaprezentowałem na wystawie w Domu Artysty Plastyka w Warszawie z okazji przyznania mi nagrody im. Jana Cybisa za rok 2011. Tym razem postaram się dopasować obrazy do pięknego wnętrza, jakie moim zdaniem stanowi Galeria w Ustce.

Paweł Susid

Dodaj komentarz