Sławomir Toman

Przedmioty

07.06.2002 - 30.06.2002
Galeria Kameralna

SŁAWOMIR TOMAN
[email protected]

Sławomir Toman, Fot.M.Smoczyński Urodzony 6 listopada 1966 r. Ukończył ASP w Krakowie (dyplom 1993 r) oraz Ecole de Beaux-Arts w Rennes, Francja (dyplom z wyróżnieniem 1997r). Stypendysta Ministra Spraw Zagranicznych Francji w 1995 r. oraz Ministra Kultury RP na rok 2002. Zorganizował dziewięć wystaw indywidualnych, m.in.: Galeria Grodzka BWA, Lublin (2001); Galeria Pryzmat, Kraków (2001); Galeria Mała BWA, Rzeszów (2000); Galeria Sztuki Współczesnej BWA. Sandomierz (2000); Espace CROUS, Rennes, Francja (1996). Uczestniczył w 37 wystawach zbiorowych, m.in.: Figuranci, malarstwo z kolekcji Arteonu, Centrum Sztuki Współczesnsj Inner Spaces, Poznań (2002). Bielska Jesień, Galeria BWA, Bielsko-Biała (2001, nagroda Arteonu); Najgroźniejsze Pędzle, Muzeum Narodowe w Warszawie, o/Królikarnia; Artyści Polski Południowo-Wschodniej, BWA, Rzeszów (1999); W Tym Szczególnym Momencie, Centrum Sztuki Współczesnej, Zamek Ujazdowski, Warszawa (1998); Krajobraz końca wieku, Galeria BWA, Bielsko-Biała (1997); Diplome'97, Galerie du Cloitre, Rennes, Francja (1997); Wystawa Młodych Artystów Polskich, Galeria Appendix Warszawa (1991); Od 1997r pracuje w UMCS w Lublinie na stanowisku asystenta w Zakładzie Malarstwa I. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków, członek Rady Artystycznej Galerii BWA w Sandomierzu.







Informatyczka, 1999, olej,płótno, 61x46 cm

Opakowana koszula w paski na niebieskim tle, 1999, olej,płót     Szklanka Mikołaja, w tle jego zapalniczka, 1999, olej,płótno

A highway policeman, 2002, olej,płótno, 80x120 cm

Zgnieciona aluminiowa puszka, 1997, olej,płótno, 27x33 cm

Treść, 1996, olej,płótno, 45x65 cm
 

Malarstwo Sławomira Tomana już na pierwszy rzut oka zdradza swoje powinowactwa z fotorealizmem, poetyką Neo - Geo i, co za tym idzie, z ikonografią społeczeństwa konsumpcyjnego wraz z immanentnie właściwą mu kulturą masową. Jednocześnie artysta ten w swych wypowiedziach odżegnuje się ad przypisywanych mu ideologii jakoby w swojej sztuce uprawiał krytykę otaczającej go rzeczywistości medialnej. To odróżnia go np. ad Jeffa Koonsa, jednego ze sztandarowych przedstawicieli Neo - Geo, który, ukazując fetyszystyczne przedmioty konsumpcji przypisuje sobie w buńczucznych oświadczeniach" wyzwolicielską misję dla tego co, jego zdaniem, najgłębiej tkwi w człowieku tj. pragnienia komfortu i ciągłych przyjemności Toman stwierdza natomiast, że Interesuje go czysto wizualny aspekt przedmiotu. Będąc absolwentem krakowskiej ASP, CO podkreśla, nawiązuje tym samym do kultywowanej w niej tradycji malarstwa warsztatowego (wszystkie jego obrazy to olej na płótnie). Jednocześnie w sposób dosadnie prosty ukazuje ten szczególny moment zerwania z akademickim studium martwej natury kiedy to, jak powiada, po ukończonych studiach sam musiał znaleźć sobie coś na co mógł patrzeć. I tak oto jego artystyczna wrażliwość skierowała się w stronę przedmiotów kultury masowej.

Nigdy za wiele malarstwa w epoce mediów

Są to już jednak całkiem inne przedmioty, które nie oddziaływują swoją głębią lecz powierzchnią. Nie ma w nich, przedstawionych na płótnie, głębi o jakiej w odniesieniu do ,,Butów" van Gogha pisze filozof Heidegger,

"W butach - narzędziu dźwięczy wybrzmiewające przyzywanie Ziemi, jej ciche obdarowywanie zbożem / jej niewyjaśniona odmowa w pustym ugorze zimowego pola". * Podczas gdy np. męskie koszule w foliowych opakowaniach w płótnach Tomana nie wyrażają zgoła nic poza sobą lub tez coś co, parafrazując za Walterem Benjaminem można nazwać ,,pseudo - duszą towaru" kuszącą oko potencjalnego nabywcy. Będąc produktem wysokich technologii w swej nieskazitelnej formie są one zarazem w pewien sposób odczłowieczone Artysta nowoczesny dokonał tu jednak świadomego wyboru rzeczy na tym etapie jej funkcjonowania. Jest ona w rzeczywistości a i na obrazie ekshibicjonistycznym produktem jednocześnie do kupienia jak i na wystawę. Mógł przecież, jako malarz martwej natury, pójść śladami jej mistrzów i namalować tę samą koszulę znoszoną, pomiętą i wrzucaną do kosza na pranie. Wtedy z pewnością można by mówić o dramatyzmie i głębi wyrażonej przez tę część garderoby, podobnie jak w przypadku van goghowskich butów. Toman jako wykształcony artysta zdaje sobie z tego doskonale sprawę m.in. nawiązując w swych niektórych obrazach do historii sztuki i związanej z nią ,,duchowości" będącej przeciwieństwem powierzchniowego widzenia. Czymże jest choćby jego "Opakowana koszula w paski na niebieskim tle" jak nie ukrytym cytatem z maIewiczowskiego "Białego kwadratu na białym tle"? Chociaż, z drugiej strony, jak powiada Merleau-Ponty, inny filozof, który bodaj najbardziej ze wszystkich wniknął dyskursywnie w malarstwo, malarskie widzenie to nadawanie widzialnej egzystencji temu co ,,widzenie zwyczajne" uznaje za niewidzialne. Dzieje się tak ponieważ malarz przemienia świat w obraz wkraczając weń swoim ciałem widzącym i widzialnym. Stąd też można powiedzieć, że dzieło sztuki plastycznej, w odróżnieniu od innych sztuk, jest namacalnym posiadaniem, zagarnięciem bytu poprzez akt widzenia.

W tym kontekście ciekawa wydaje się uwaga artysty o tym, że jako malarz "pasożytuje" on na wytworach kultury masowej. Ujawnia się tu swoiście artystyczny dystans do tych wszystkich pięknie opakowanych towarów przedmiotów design. Stąd też jego obrazy nie będą jedynie ilustracją powierzchownego blichtru czy też, kuszących oko, obiektów pragnienia, w ramach których funkcja użytkowa przedmiotu schodzi na drugi plan przed funkcją estetyczną. Ta, z kolei, najczęściej bywa erotyzowana co wzbudzić ma wzmożoną chęć posiadania, a CO dosadnie wyraża zarówno reklama jak i sztuka. Jednakże Toman refleksyjnie uczestniczy w świecie konsumpcji pięknie zaprojektowanych, opakowanych i reklamowanych towarów, a zarazem jest nim, na swój sposób, zafascynowany. Dla tej fascynacji znajduje jednak powody czysto malarskie, w ramach których, można powiedzieć, próbuje dać sobie odpowiedź na pytanie: jak malować martwą naturę po raz wtóry ? Zaś owo ,,po raz wtóry" nie oznacza jedynie, że maluje z fotografii reprodukcji w albumie sztuki czy z wycinków prasowych lecz zda się mieć swój głębszy sens. Podpowiada go cytat z Vermeera w obrazach "Treść" oraz "Informatyczka". Moim zdaniem, użycie postaci vermeerowskich nie jest tutaj przypadkowe, choć jest dosyć fortunnym wynikiem incydentalnych rykoszetów wcześniejszego postmodernistycznego kolażu. Rysuje się tu bowiem filozofia artysty czyli swego rodzaju ,ontologiczny" sens jego płócien.

Wiązał bym to, przede wszystkim, z tym, że Vermeer tworzy w okresie rozkwitu flamandzkiego malarstwa martwej matury. I choć sam znany jest ze swoich postaci w jasno rozświetlonym wnętrzu to jednak jego widzenie przedmiotu, ukazanego w pełnym blasku, niemal z fotograficzną dokładnością bierze się z tego samego ducha flamandzkich mistrzów realizmu optycznego. Znamienna była miłość mistrza do pereł, które symbolizowały doskonałość i świetlistość. Te cechy odnajdujemy również w obrazach martwych natur które tak mocno naznaczyły epokę Vermeera. Maria Rzepińska tak charakteryzuje to malarstwo: ,,Układ tych przedmiotów, pozornie niedbały, jest przemyślany i skonstruowany z wyjątkową perfekcją, a tkanka malarska jest czymś zdumiewającym w sposobie ustawienia walorów różnic chromatycznych, określających formę i konsystencję każdej rzeczy ze ścisłością absolutną. Te niewielkie obrazki są przykładem szczytowych możliwości realizmu optycznego. Sugerują one zarazem wrażenia dotykowe i smakowe, ciepło i chłód, twardość i miękkość, szorstkość i śliską gładkość, suchość i soczystość" ** W obrazach Tomana dostrzec można ową flamandzką metaforykę przedmiotu i tęsknotę do wyrażenia doskonałości. Dokonuje się tu jednak swoiste odwrócenie tej źródłowej tradycji. "Perły" bowiem są sztuczne... Jednak, jak powiedziano "nigdy za wiele malarstwa w epoce mediów".

Antoni Szoska, przedwiośnie 2001

* za, Cezary Woźniak, "Martina Heideggera myślenie sztuki" UNIVERSITAS, Kraków 1997, str. 55
* * Maria Rzepińska, "Siedem wieków malarstwa europejskiego", Ossolineum 1986, s. 256