Sympozjum Realności Poetyckich

Słupsk 7-11 października 2006

Wielkiego formatu artyści działający na styku słowa, obrazu i akcji przybyli, żeby wziąć udział w spotkaniu, jakim jest tegoroczne Sympozjum Realności Poetyckich.

   

Sztuka akcji ma swoje korzenie w poezji. Poezja jest zaś u źródeł czystym działaniem - tak mówi historia. "Poesis" - to greckie słowo oznacza nic innego, jak tylko "czyn", poezja jest więc tożsama z energią. Pierwsi performerzy byli poetami, którzy chcieli ożywić słowo, zatańczyć sens, zlikwidować bariery między sztukami. Chcieli komunikować się precyzyjnie i bezpośrednio, i pragneli wykorzystać do tego wszystkie zdobycze sztuki: tajemnice obrazu, siłę słowa, realność działania. Sztuka performance rodziła się zawsze (bądź prawie zawsze) podczas eksperymentu poetyckiego. Często bez względu na dominującą estetykę. Tak było zarówno w czasach romantyzmu, jak potem u Promienistych. Tak było w futuryzmie, dada, surrealizmie, we fluxusie, u początków sztuki performance, w pracach niezależnych artystów-ryzykantów, osobnych twórców-eksperymentatorów.
Poezja będąca działaniem nie mogła zostać sprowadzona do linii czarnych znaków zawieszonych w bieli papierowej karty. Domagała i domaga się pierwiastka życiowego. Artyści/goście Sympozjum Realności Poetyckich należą do tej niewielkiej grupy, dla której istotne jest poczucie realności doświadczenia. Tak w sztuce, jak w życiu, ma to znaczenie podstawowe. To z tych powodów spychają na drugi plan pustą estetykę, żeby zadać odpowiednie dla sytuacji pytanie, zademonstrować postawę, wskazać aktualny problem.

Mamy szczęście gościć w tym roku na Sympozjum Realności Poetyckich artystów niezwykłych. Obecni będą prekursorzy poetyckiego performance, twórcy poezji wizualnej i dźwiękowej, interdyscyplinarni eksperymentatorzy i prowokatorzy, przede wszystkim zaś twórcy wyróżniający się stopniem świadomości swojej pracy.

A są to: Adina Bar-on (Izrael), Ewa Zarzycka (Polska) oraz Oskar Dawicki (Polska).

Honorowym przewodniczącym i kuratorem sympozjum zgodził się zostać jeden z najwybitniejszych artystów sztuki performance - Zbigniew Warpechowski.

Nie istnieje jedna realność poetycka, tak, jak nie istnieje jedna wizja rzeczywistości. Ale ta wielość, te różniące się między sobą realności mogą się spotykać. Może (i powinna) istnieć między nimi wymiana, dialog, komunikacja. I temu spotkaniu – na najwyższym poziomie artystycznym – służy Sympozjum Realności Poetyckiej. Granice tego, co się zdarzy wyznaczyć może chyba tylko Wyobraźnia.

Jan Przyłuski

Historia sztuki performance, jako dyscypliny artystycznej liczy sobie dopiero i aż 40 lat. W odróżnieniu od happeningów jej inspiratorami byli poeci, bądź artyści o wrażliwości poetyckiej. Wynikało to z potrzeby poszukiwania nowego języka ekspresji. W następnych latach, równolegle do zmieniających się nurtów artystycznych, zmieniały się zainteresowania i motywy wchodzących w ten gatunek sztuki artystów z innych dziedzin, zwłaszcza plastyków, a brak ścisłych reguł, definicji, zasad, które by zaostrzały rygory sztuki sprawiły, że "performance" stało się sposobem na niezobowiązujące do niczego bytowanie w sztuce, a raczej obok sztuki. Winę za to ponoszą organizatorzy mnożących się "festiwali sztuki performance", w których nie liczy poziom artystyczny, lecz ilość uczestników.
Moim celem jest przypomnienie najistotniejszych motywacji artystycznych, z których wyłoniła się sztuka performance, oraz artystów, którzy jako pierwsi je urzeczywistnili.

Zbigniew Warpechowski


Artyści uczestniczący w Sympozjum Realności Poetyckich

Adina Bar-on (Izrael)

Pionierka sztuki performance w Izraelu. Urodziła się w 1951 roku w Kibucu Kfar Blum, w Izraelu.
Poszukiwania performatywne Adiny dotyczą przede wszystkim dyskursu identyfikacji. Bardzo często jej prace poświęcone są - jak sama pisze - jednocześnie "konfliktom tożsamości i tożsamościom skonfliktowanym". Jako artystka wybrała sztukę działań, przez którą potrafi wykreować w widzu zarówno sprzeczne myśli, jak dwoiste i przeciwstawne afekty. Prowokuje i zachwyca. Reżyseruje w duszy widzów subtelne stany empatii, ostry krytycyzm i szybki ruch myśli.
Jest aktywną performerką od 1973, zaczęła podczas studiów na Bezalel - Akademii Sztuk Pięknych i Projektowania w Jerozolimie. Przez tego czasu przedstawiała swoje prace we wszystkich najważniejszych galeriach i muzeach sztuki w Izraelu. Jej działania często noszą wyraźne akcenty polityczne i są dialogiem ze tym, co społeczne. Są kontekstualne.
Wiele podróżuje pokazując swoje performensy na całym świecie i prowadzi zajęcia dla studentów w zakresie komunikacji wizualnej. W 2001 roku została laureatką prestiżowej nagrody American Israel Cultural Foundation. W tym samym roku ukazała się też monografia poświęcona jej twórczości - "Adina Bar-On, Performance Artist".

Ewa Zarzycka (Polska)

Performerka. Tworzy działania w formie opowieści o sztuce, filmy, wyznania. Ukończyła studia we wrocławskiej PWSSP w 1978 roku. Napisano o niej, że "łączy powagę i intelektualną dociekliwość z postawą ironicznego dystansu". Jej główne działania to: "Sztuka w towarzystwie" (1980, Galeria Labirynt, Lublin), "O przystosowaniu" (1984, Zakład nad Fosą, Wrocław), "Kardynał i Grubaska - twórcy kultury" (1985, film, STK, Łódź), "Rozmowy w bibliotece... albo kłopoty z 18-letnią córką" (1989, "Lochy Manhattanu", Łódź), "Przestałam rozumieć to co robię" (1991, Centrum Sztuki Współczesnej, Warszawa) czy "Ewa Z. we Wrocławiu stolicy prehistorii sztuki pojęciowej - jako przykład artystki stojącej wobec konieczności postawienia słupa milowego, a obowiązkiem bycia rozwibrowanym intelektualnie procesem" (1993, Galeria Miejska, Wrocław). Mieszka w Lublinie, czasem w Kazimierzu Dolnym.

Oskar Dawicki (Polska)

1991-1996 studiował na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Performer, którego znakiem rozpoznawczym jest niebieska, błyszcząca marynarka. Regularnie znajduje się w czołówce rankingów najbardziej znanych i cenionych polskich artystów. Od 2001 należy do Supergrupy Azorro.
Jego projekty charakteryzują się przewrotnością i dużym poczuciem humoru. W lekki sposób stawia poważne pytania kwestionując swoją działalność artystyczną i nawet własne istnienie. Zatrudnił m.in. agencję detektywistyczną, która go szpiegowała, by dowiedzieć się czy Oskar Dawicki nadaje się na męża. Robi sobie portrety u ulicznych "artystów". Własne autoportrety wkomponował w komercyjne reklamy, które zarobkowo projektował. Nie należy jednak dać się zwieść rozwiązaniom, jakie proponuje. Ten śmiech jest gorzki i bynajmniej nie wynikający z nihilizmu. Pokazuje raczej czasy zamętu, w jakich żyjemy.