zaproszeni do organizacji
wystaw indywidualnych:

DSCN0166 DSCN0177 DSCN0181 DSCN0182 DSCN0206 DSCN0208 DSCN0209 DSCN0185
DSCN0201 DSCN0256 DSCN0194 DSCN0263 DSCN0200 DSCN0213 DSCN0215 DSCN0249
DSCN0273 DSCN0286 DSCN0229 DSCN0233 DSCN0235 DSCN0240 DSCN0296 DSCN0298
DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299
DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299 DSCN0299

Biennale Sztuki Młodych "Rybie Oko 4" jest już czwartą edycją projektu realizowanego od 2001 roku przez Bałtycką Galerię Sztuki Współczesnej w Słupsku. Założeniem festiwalu jest promocja młodych, poszukujących artystów, którym niczego nie chcemy ułatwić, a jedynie dać możliwość konfrontacji z innymi artystami, krytykami sztuki oraz szeroką publicznością. W tym roku po raz pierwszy Biennale "Rybie Oko 4" odbywa się pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

"Wystawa zrodziła się z przekonania, że dorosło właśnie nowe pokolenie artystów, którzy widzą wszystko to, co dzieje się dookoła nas w sposób trochę odmienny niż ten, do jakiego przyzwyczaili nas ich poprzednicy. Młodzi artyści przyglądają się bardzo intensywnie otoczeniu, w którym żyją, bo to otoczenie ciągle się zmienia przybierając coraz bardziej niezwykłe kształty. RYBIE OKO jest fotograficznym narzędziem, które umożliwia objęcie jednym spojrzeniem wszystkiego, co jest dookoła. RYBIE OKO to typ obiektywu, ale też specyficzny sposób widzenia: widzimy bardzo szeroko, ale widok ulega deformacjom, przestrzeń się zakrzywia. Młodzi artyści patrzą na świat RYBIM OKIEM, a w swoich pracach pokazują i świat jaki jest dosłownie, i jego zniekształcenia wynikające z własnego punktu widzenia. Te osobiste deformacje, skróty, przekręcenia i ulepszenia obrazu rzeczywistości to właśnie to, co w RYBIM OKU jest najciekawsze i najbardziej pouczające." - pisał w 2001 roku przy okazji pierwszego Biennale Łukasz Gorczyca.

4. edycja Biennale spotkała się z ogromnym odzewem ze strony młodych polskich artystów. Na konkurs napłynęło w sumie 136 zgłoszeń reprezentujących różne dyscypliny sztuki i szerokie spektrum perspektyw postrzegania świata. Oceną prac zajęło się jury, w którego pracach towarzyszyli mi Joanna Mytkowska - krytyk sztuki, Fundacja Galerii Foksal, Roman Lewandowski - krytyk sztuki, Rafał Pawłowski - specjalista ds. wystaw Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku.

Do wystawy pokonkursowej wybrane zostały prace 25 artystów, a kolejne dwa zgłoszenia wyróżniliśmy zaproszeniem na zorganizowanie wystaw indywidualnych w roku 2007. Mamy nadzieję, że 5. edycja Rybiego Oka, której efekty ujrzymy jesienią 2008 roku spotka się z jeszcze większym odzewem młodych polskich twórców. Wyróżnione w tym roku prace pokazują, iż tkwi w nich ogromny potencjał.

Edyta Wolska


AGORA WIDZIALNOŚCI

Sztuka aktualna staje się dzisiaj jednym z komponentów sfery widzialności. Proces ten dzieje się na naszych oczach, które już dawno temu utraciły domniemaną niewinność. Wszystko przebiega naocznie, widzialnie i transwersalnie. Ikonosfera wchłania procedury, ornamenty oraz znaki, pozostawiając sztuce rewiry i marginesy, które z rzadka oświetlają reflektory. Ponieważ sama alienacja nie czyni jeszcze dzieła, dla artysty jest to dość trudny moment. Musi on bowiem dokonać wyboru i zdeklarować się, czy zamierza wejść w kontrdyskurs z zestetyzowaną architekturą realności (i wówczas przejść na pozycje przypisane sztuce krytycznej), czy też chce wpisać się swym dziełem w agorę widzialnego świata i afirmować ją lub od wewnątrz podważać i kontestować.
Z perspektywy ostatnich paru lat wydaje się, że okres burzy i naporu artystów związanych biograficznie, pokoleniowo lub towarzysko z pracownią Grzegorza Kowalskiego wyraźnie osłabł i ten krytyczny język znalazł się już w mniejszości. Być może oznacza to tylko zmianę optyki, a nie rezygnację z etycznych jakości i obwarowań, choć trudno dzisiaj to jednoznacznie wyrokować. Jednak najnowsze projekty Katarzyny Kozyry, Zbigniewa Libery czy Bogny Burskiej, pokazują, że w centrum ich zainteresowań znalazła się estetyka (np. obrazu, fotografii, opery), zaś cały społeczny i antropologiczny kompleks stanowi jego (z pewnością istotną) nadbudowę. Innym nowym elementem pola artystycznego jest dynamiczny rozwój imprez typu biennale, targów i ‘supermarketów’ sztuki. Oczywiście - ma to swoje złe i dobre strony. Faktem jest, że dla wielu galerników zaistnienie artysty na rynku staje się nieodzownym warunkiem prezentacji jego prac. Z drugiej zaś strony rozmaite imprezy wystawiennicze spełniają funkcje ekonomicznej i/albo estetycznej platformy, na której zderzają się i przenikają rozmaite praktyki dyskursywne. Mamy tu zatem zarówno transfer idei, jak i manifestację bądź afirmację ‘przedmiotu’.
Niegdysiejsza metafizyka i pedagogika dzieła (a także sztuki) została zastąpiona przez marketing i nową estetykę. Po tej „transfuzji” krwi i „transformacji” idei sztuka może dziś przypominać trans-obrazową giełdę. Biennale może pełnić równie dobrze funkcję terminala co targowiska (p)różności. Dochodzi do tego fakt, że uwaga artystów oraz odbiorców również uległa znaczącemu przesunięciu. Większość spośród nich nie chce już zmieniać świata, ale poddawać go w „cudzysłów”, w rezultacie czego – dość nieoczekiwanie – zdystansowanie stało się nowym modelem zaangażowania. W silikonowym świecie coraz rzadziej przelewa się krew. Transgresja potaniała, bo wykroczyła z fizjologii i przeniosła się w wirtualność. Artyści – zwłaszcza młodsze roczniki – koncentrują się (a niekiedy „sakralizują”) na tym, co doraźne i doczesne... Uświęcenie to jednak nie ma znamion „siódmej” pieczęci, ale jest stygmatyzowane przez logo i/albo autoryzowane przez modelkę w bieliźnie. Nie ma tu całościowej wizji rzeczywistości, ale jej fragmentacja i epatowanie subkulturową filozofią marginesu, niszowymi klimatami, stylistyką clubbingu i idolatrią wizerunków...
W tym świecie artykułuje się schematyzm, kontrastowość oraz kontury. Taki jest właśnie banalizm – powtarzalny i wyrazisty. Gdyby nie ironiczna dykcja, mrugnięcie okiem i jawna konfabulacja, byłaby to sztuka konformizmu. Jednak parodystyczny recykling obiegowych schematów oraz narracji sprawia, że odbiorca nabiera nieufności i buduje krytyczny dystans do zaoferowanych „towarów” i ich idyllicznego opakowania.
Kolejna, bo już czwarta, edycja Ogólnopolskiego Biennale Sztuki Młodych "Rybie Oko" egzemplifikuje wszystkie te procesy. Jest to zatem unaocznienie stanu i kondycji sztuki pokolenia, które dopiero wstępuje na scenę. I jakkolwiek wystawa en masse ujawnia pewną różnorodność prac, nie trudno dostrzec kilka spajających i korespondujących ze sobą wątków tej prezentacji. Przede wszystkim rzuca się w oczy, że sztuka młodej generacji jest dykcją panoramiczną i horyzontalną. Nie ma tutaj hierarchizowania i mocnych opozycji, ale najwyraźniej kształtuje się przyległość i symetria postaw, tematów i kontekstów. Można powiedzieć, że w zdecydowanej większości sztuka ta wpisuje się w określane na Zachodzie zjawisko Superflat, gdzie nie czyni się rozróżnienia między mediami i przedstawieniami. Podobnie jest w Słupsku - w jednym nurcie mieści się estetyka wideoklipu, rzeźby, malarstwa, fotografii czy łowickich wycinanek. Dominuje problematyka konsumeryzmu i pop-kultury, które są dopowiadane przez (niekiedy) ekshibicjonistyczne ujawnianie intymności. Osobnym i przeważnie jakby immanentnym aspektem wielu prac jest ich metajęzykowość, która wszakże zazwyczaj ogranicza się do cytowania, parodiowania bądź trawestacji już istniejących klisz i motywów ikonograficznych. Stąd z wielu prac przeziera refleksja nad post-warholowską ikonosferą i ideą multiplikacji oraz symulakrum.
Może nieco zaskakiwać brak sztuki krytycznej i mocno osadzonej w realiach geopolitycznych. Większość prac dowodzi, że artyści zaczęli się dystansować od polityki i całe swe zainteresowanie przenieśli na wymiar bardziej im bliski – na lokalność albo intymizm. Nieliczne próby dyskontowania świata polityki i podważania dyskursu oficjalnych mediów nie odbywają się już na ringu, jak miało to miejsce w czasach Beuysa. Artyści decydują się raczej na przeniknięcie w archiwa i zasoby ‘systemu’. W ich obrębie na swój sposób próbują podważać albo paraliżować medialne mechanizmy i tryby, co zwykle odbywa się poprzez dekonstrukcyjne i ironiczne zabiegi.
Prezentowane w Słupsku prace w większości cechuje profesjonalizm i dobry warsztat. Widać to zwłaszcza w realizacjach odwołujących się świadomie do klisz pop-kultury i problematyki teleobecności. Na przykład motywy zaczerpnięte bądź inspirowane duchem „mydlanych oper” (D.Zatoka) mogą stać się pożywką dla nowych, choć zwykle prześmiewczych narracji. Osobnym tematem stała się analiza formułowanych społecznie i matrycowanych przez media postaw, które – jako artystyczna transpozycja – przybierają charakter swoistej gry (M.Kryńska, M.Szulc, A.Sielska).Częstym przypadkiem jest też zdystansowanie i funkcjonowanie w niszach czy enklawach. Zawężona wówczas przestrzeń widzialności jest ewokowana w problematyce bezpośrednio dotyczącej autorów. Jednak autobiograficzność (P.Kula) zwykle jest przefiltrowana przez społeczny kontekst (A. Racka. M.Szulc). Nierzadko też zdarzają się postawy odgrywania ironicznego mezaliansu z gadżetami konsumpcji (T.Bajer, J.Jeschke), które stają się na naszych oczach przedmiotami estetycznego kanibalizmu (K. Kmita-Pukocz, P.Szczerepa). Generalnie wśród młodych dominuje malarstwo figuratywne i płaskie, wywodzące się niekiedy z estetyki Modzelewskiego (I.Lechowicz, A.Karapuda) lub też nawiązujące w duchu do twórczości artystów związanych biograficznie z grupą „Ładnie” (D. Kozieradzka, K. Musiał). Na tym tle dość interesująco wypadają również prace artykułujące metajęzykowe inklinacje artystów (T.Bajer, A.Ryszka), których genealogicznym kontekstem jest przeważnie sztuka pop-artu i hiperrealizm.
Słupskie biennale sztuki młodych jest prezentacją dzieł, które stają się na naszych oczach częścią zjawiskowego pola artystycznego i rynku. Wynika to z nowych mechanizmów i uwarunkowań, w jakich przyszło funkcjonować kulturze. Po okresie naznaczonym przez krytyczną opcję coraz wyraźniej ujawnia się manifestacja świadomości zdystansowania oraz neutralizującej ironii. Jej utajonym potencjałem jest odporność na dyktat idylli i opresję mediów.

Roman Lewandowski


Zrealizowano przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Recenzja "Rybiego Oka 4" w internetowym wydaniu Bunkra Sztuki
"7 najlepszych" - tekst w Magazynie Sztuki

poprzednie edycje:
RYBIE OKO 1
RYBIE OKO 2
RYBIE OKO 3