Rybie Oko w Gazecie Morskiej

Żyć znaczy konsumować

Czternastka artystów najmłodszego pokolenia, która prezentuje się w Bałtyckiej Galerii Sztuki Współczesnej w Słupsku, dobrze wie o co im chodzi. Przepraszam, o co nam chodzi.

"Rybie oko" - soczewka, skupiająca wszystko to, co znajdzie się w jej polu widzenia - to, zdaniem Łukasza Gorczycy, współkuratora słupsko-usteckiej prezentacji, znak rozpoznawczy młodych malarzy, fotografików, instalatorów, performerów (w słupskich i usteckim oddziale BGSW jest różnorodnie m.in. pod względem medialnym). Pilnie śledzą rzeczywistość, w której żyją, niektóre z prac zdradzają niemal socjologiczną fascynację charakterystycznymi dla współczesności zjawiskami.

Niewątpliwie najsilniej dochodzącym do głosu problemem jest komercyjno-konsumpcyjna natura "naszych czasów". Frazesem "być czy mieć" możecie sobie otrzeć usta po ekspresowym posiłku w fast-foodzie. Oczywiście, że mieć. Szybką kosiarkę, nowoczesną wiertarkę, funkcjonalny mikser, opiniotwórczy telewizor. Na płótnach Agnieszki Kalinowskiej te i inne dobra materialne unoszą się w wirze psychodelicznej farby. "Ściana westchnień", tak tytułuje ten towarowy zbiór artystka, sugerując jak niskiego poziomu sięgnęły nasze potrzeby. A kiedy westchnieniom stanie się zadość i spełnią się twoje wszystkie marzenia również będziesz cierpiał. Tym razem od nadmiaru. Najnowsze prace grupy Magisters, czyli Huberta Czerepoka i Zbigniewa Rogalskiego to sami twórcy odbywającą "egzystencjalną kąpiel" w hałdzie elektroniczno-przemysłowo-spożywczych produktów. W pojedynkę Rogalski zafundował nam końskie malarstwo. W wydaniu Kossaka 2000 jeden z najchętniej wieszanych nad etażerką motyw malarski przybiera postać galerii nietypowych wizerunków tych zwierząt. Na każdy miesiąc Rogalski przygotował inną osobliwość, m.in. dodatkowe ucho lub twarzowe (raczej pyskowe) okulary przeciwsłoneczne. Czerepok z kolei postuluje "w zdrowym ciele zdrowy duch" i pozwala się podglądać w trakcie ćwiczeń siłowych. Uwadze nie mogą ujść charakterystyczne ciężary, na które składają się stosy książek. Bardziej tradycyjną metodę "pakowania" wybrali bohaterowie pracy Doroty Nieznalskiej "Wszechmoc, rodzaj: męski". Niewidoczni, obecni jedynie w warstwie dźwiękowej. Za to w lustrach umieszczonych pomiędzy uchwytami do podciągania przejrzeć możemy się my. Na ile potrzeba udoskonalanie twojego ciała, a może trawiące cię związane z tym kompleksy, pochłania twój cenny czas? Odpowiedz sobie na to pytanie. O cielesność ociera się również fotograficzny tryptyk Oli Polisiewicz, zaprezentowanych w formie trójdzielnego witraża. Kobiece wizerunku powstały z detali ludzkiego ciała, niczym mozaika idealnie skonstruowanych "dzieł" anatomicznych. Twój ideał? Jak duży dystans dzieli cię od niego? - nie pozostaje ci nic innego, jak mierzyć się dalej z kolejnymi niewygodnymi pytaniami.

Kupujesz, hipnotyzujesz oczy telewizyjnym ekranem, nurkujesz w oceanie informacyjnych bitów oferowanych przez Internet, oczywiście później wszystko wydalasz. I tak w kółko - prosty mechanizm konsumpcji. Agnieszka Kalinowska w plastikowych, dmuchanych zabawkach zatopiła druki reklamowe - sztućce, majtki, telewizor - co tylko zechcesz. Zuzanna Niespor w trakcie telewizyjnego performance'u spędziła kilkadziesiąt minut przed monitorem, by w końcu po jej policzku popłynęła łza. "Do pierwszej łzy" - ile razy zasypiasz, pracujesz, kochasz, nic-nie-robisz... przed tym oknem na świat. Teraz możesz podglądać czyjeś życie, później może ktoś będzie obserwował twoje - Wielki Brat to my, prawda?

W bezpretensjonalny, choć trącący kiczem (ale czy życie nie przesiąka nim), sposób za podpatrywanie codzienności zabiera się Marcin Maciejowski. U tego krakowskiego malarza świat przemyka kolorowym pop-obrazkiem. I pewnie ten niecodzienny, jeśli chodzi tylko o samo malarstwo, a tak zwykły, gdy mowa o "życiu", temat sprawia, że Maciejowski nie nudzi ani na chwilę. Ziewasz w trakcie brazylijskiego serialu w TV, ale czy widziałeś go kiedyś w malarskim wydaniu? No właśnie. A samolot przemykający po nieskazitelnie błękitnym niebie? Wilhelm Sasnal do tych sielskich obrazków dodaje projekcję filmową z zadzierającymi głowę gapiami. Czy ktoś zakpił z twojego gustu? A może to tylko (tylko?) apoteoza życia w jego najprostszym wymiarze? Maciejowskiemu wierzę absolutnie, Sasnalowi może trochę mniej. Bujnowski już mnie nie przekona - jego "zdrowe drewno, zdrowa woda z gór", czyli zgrzewki mineralnej wody i malarskie atrapy imitujące drewniane deski, to zgrywa na eko-modę (aha, i gwoli informacyjnej ścisłości - wymienieni trzej wyżej artyści tworzą grupę Ładnie, której pozostaję wiernym kibicem). Czy selekcjonujesz śmieci? I kolejne "trudne" pytanie - gdzie się podziało twoje życie duchowe? Czteroelementowa praca Anny Klimczak, gdzie mamy do czynienia z konfesjonałopodobnymi formami, sugeruje tego typu - duchowy właśnie - wymiar dyskusji. Oczywiście wyjście z niej kończy się niewesołymi konkluzjami. W pierwszym "narzędziu spowiedzi", jak w kabinie kąpielowej, obmyj nogi. W drugim załóż czystą koszulę. Za trzecim, któremu brak właściwości i najbliżej do typowego konfesjonału - a więc czyżby pojawiła się szansa na "odkupienie"? - koszalińska artystka umieszcza tą samą konstrukcję w postaci składanej, pozbawiając nas złudzeń. Po prostu łatwy do przetransponowania towar - twój prywatny spowiednik.

Wybaczcie, moi drodzy, ten mający nastąpić zaraz ekspresowy skrót, ale z braku miejsca wspomnę tylko o Pawle Kaszczyński (który bawi się nazwą miejscowości, z której pochodzi - Koło - i pokazał reprezentację tego pojęcia za pomocą... sanitariatów producenta o tej samej nazwie), Arturze Gogołkiewiczu (gdański artysta dla internetowych dewiantów delektujących się golaskami z sieci - np. jak u Gogoła w wydaniu mangga - przygotował specjalnie rozszerzenie pliku w postaci.dev), Paulinie Ołowskiej (która zaprezentowała konstruktywistyczną modę z żywą modelką zapatrzoną w telewizyjny ekran - i znów, przecież nie przypadkowo, TV - nadający oczywiście program równie konstruktywistycznie "geometryzujący"). I w końcu Mariusz Pniewski, który zamiast sztuki w postaci materialnie istniejących wytworów, zaproponował IDEĘ. -Chodźmy do życia - nawoływał do... no właśnie, do czego - szturmu na muzea i galerię, rozgorączkowany wychowanek gdańskiej ASP. Na razie wchodźcie na stronę internetową jego autorstwa o adresie www.netdeath.republika.pl.

Mam jeszcze jedno, zaręczam, że ostatnie, pytanie - czy rzeczywiście jest z nami tak gnuśnie jak wypatrzyło to łypiące ze Słupska i Ustki rybie oko? Smacznego.

Sebastian Wisłocki

Rybie oko, malarstwo, obiekty, instalacja, fotografia, wideo, sztuka perfomance. Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej w Słupsku (wystawę można oglądać w trzech oddziałach galerii: Galerii Kameralnej i Baszcie Czarownic w Słupsku i Bałtyckiej Galerii Sztuki w Ustce). Kurator wystawy: Ewa Rybska. Koncepcja: Łukasz Gorczyca. Ekspozycja czynna do 1 kwietnia.


[galeria] | [Gorczyca o Rybim Oku] | [Rybie Oko w RASTRZE] | [Łukasz Guzek o Rybim Oku]
| [Co widzą ryby? - Art&Business, kwiecień 2001]
[Rybie Oko]