Gorczyca w szponach szalonego limitysty
RYBIE OCZY I USTKA


Młoda malarka Ołowska przy pracyJak już informowaliśmy, w ostatni weekend lutego w Słupsku i Ustce, otwarta została wystawa "Rybie Oko", reklamowana jako pokaz "najmłodszego pokolenia artystów". To faktycznie pierwsza na taką skalę prezentacja artystów przed 30-tką, z różnych stron kraju (głównie Gdańsk, Poznań i region krakowski). Trudno mi pisać szczegółowo o efektach, bo byłbym jeszcze bardziej niż zwykle tendencyjny - sam, na prośbę słupskiej galerii, wymyśliłem tytuł "Rybie Oko" [dlaczego? - kliknij po wyjaśnienie http://www.bgsw.republika.pl/rybieoko/gorczyca.html] i zaproponowałem by zrobić wystawę młodych artystów. Kuratorką wystawy jest Ewa Rybska, która wybrała 14 artystów. W moim odczuciu wystawa wyszła więcej niż nieźle, z wieloma "momentami" i - co dosyć zaskakujące jak na wystawę, która jest podzielona pomiędzy trzy różne galerie - spójnie. Sporo kąśliwości na temat konsumeryzmu i mediów, ale też nastrojowość podszyta egzystencjalizmem, a nawet estetyzacja i nutki nihilizmu.
Najbardziej błyskotliwie sytuację wystawy opisał Artur Gogołkiewicz, który przygotował 3-planszową grę komputerową, prostą strzelaninę, której akcja rozgrywa się w pustych wnętrzach galerii w Ustce i Słupsku. W rzeczywistości do strzelaniny nie doszło (były jedynie pojedyncze rzuty dorszem), atmosfera była bardzo ciepła, a momentami gorąca - o czym za chwilę. Podczas wernisażu intensywny performance wykonała Zuzanna Niespór - w dość przejmujący sposób filmując własne oko, wpatrzone w migający ekran telewizora z zakodowanym programem "Canal+". Z kolei Paulina Ołowska przyjechała na wernisaż z własną modelką Agnieszką, którą wkomponowała w swoją aranżację poświęconą nostalgiczno-estetycznej rekonstrukcji modernizmu (a ściśle konstruktywizmu). Tak jak zawieszone na ścianach ubrania i fragmenty podłogi, twarz i dłoń Agnieszki zostały pomalowane w geometryczne figury. Te zdarzenia, jak i emocje związane z innymi pokazywanymi pracami zostały jednak na dłuższą chwilę przytłumione przez wstrząsające wystąpienie Mariusza Pniewskiego - szalonego limitysty.

Ciepła atmosfera Rybiego Oka w Ustce
Ciepła atmosfera Rybiego Oka w Ustce. Od lewej: Agnieszka - modelka Ołowskiej, Dorota Nieznalska w kostiumie Adama Małysza, dyrektor Kaźmierczak, kuratorka Ewa Rybska, Łukasz Guzek - duszek krakowski, Ola Polisiewicz (zasłania sie kubkiem), Zbyszek Rogalski (1/2 Magisters) oraz na krawędzi - limitysta Pniewski na dzień przed wernisażem.



Zrekonstruowany modernizm wg Pauliny Ołowskiej

Limit Art
Mariusza Pniewskiego poznałem dzień przed wernisażem, kiedy szykował swoją ekspozycję na 1. piętrze Baszty Czarownic w Słupsku. Przedstawił mi wówczas manifest limityzmu, nad którym pracował przez poprzednie dwa dni z Zuzanną Niespór i Pawłem Kaszczyńskim. Rozmawialiśmy dość długo, ponieważ przesłanie manifestu nie było dla mnie jasne. Mariusz wyjaśnił, że takie manifesty są potrzebne, żeby ułatwić porozumiewanie się między artystami (żeby było jasne kto się czym zajmuje). Byłem nawet skłonny zgodzić się z tym twierdzeniem, choć treść manifestu limitystycznego nadal wydawała mi się całkowicie abstrakcyjna. W żaden sposób nie przeczuwałem jednak, że już nazajutrz limityzm stanie się prawdziwym postrachem Pomorza Zachodniego. Jeszcze wieczorem Mariusz zadał mi szczere pytanie "Czy jesteś Jehową?", a potem dopytywał czy wystawiam swoje prace na wystawie, namawiał, że skoro nie jestem zdecydowany, to mogę wystawić je na zewnątrz, on wówczas do mnie dołączy.
Wiedzieliśmy, że na wernisaż Mariusz szykuje własne wystąpienie. Mówiło się coś o grze komputerowej, ale ostatecznie okazało się, że Mariusz po prostu zabrał głos. W płomiennych słowach wezwał zebranych (artystów, publiczność, w sumie ok. 30 osób) do podjęcia idei limityzmu, do głębokiej refleksji nad sobą, do wyznaczenia własnych granic (stąd właśnie limityzm) i porzucenia postmodernizmu. Jednocześnie poprosił by nie przywiązywać większej wagi do wystawionych przez niego rysunków i rzeźb, bowiem ten etap już przeszedł, a teraz najważniejszy dla niego projekt - net death - prezentuje w internecie. Wyjaśnił jednak, że rzeźby i rysunki, które przedstawiają zdeformowane głowy z wybitym znakiem "@" na czole to ucieleśnienie i jego wizja śmierci. Dla podkreślenia ich nie ważności zrzucił nawet z kubika na podłogę jedną z głów. Następnie - co mnie szczególnie zaskoczyło - uderzył w ton narodowy, zwracając się do nas jako Polaków i nakazując walkę o wolność ("stać nas Polaków na coś więcej niż postmodernizm"). To ogniste i bez wątpienia natchnione wystąpienie oraz żywa, choć mało komunikatywna, dyskusja z zebranymi trwały około pół godziny. Gdy wszyscy się rozeszli w ręce Mariusza wpadł mój krótki tekst o "Rybim Oku" i znowu mieliśmy powód by dyskutować.
Nie da się ukryć, Mariusz się tym tekstem zdenerwował i uznał go za okropną manipulację, wysługiwanie się kuratorom, zamiast pisania o tym co artyści mają do powiedzenia. Moje wyjaśnienia, że jest to tylko krótki tekst na temat tytułu wystawy, w ogóle nie przekonały, ustąpił dopiero, gdy powiedziałem, że przecież ja też jestem artystą, a tytuł "Rybie Oko" i towarzyszący mu tekst, to moja artystyczna praca na wystawę. Wówczas poddał moją sztukę druzgoczącej krytyce i ponownie określił ją jako komunistyczną manipulację. Zwróciłem uwagę, że przecież wiedział, gdzie jest zapraszany i że wystawa nosi tytuł "Rybie Oko". Chwilę później nasza rozmowa definitywnie się zakończyła, zabrakło mi bowiem argumentów, gdy Mariusz wyjaśnił, że pierwsze słyszy o takim tytule (nie odbiera poczty) i że on został zaproszony do udziału w wystawie pt. "Limityzm". Nazajutrz rozjechaliśmy się - każdy w swoją stronę, ale już od poniedziałku kolejne mejle od Mariusza (w sumie kilkanaście sztuk, ale tylko dwie różne zawartości), przekonały mnie, że walka o limityzm dopiero na dobre się zaczyna. W celu uniknięcia kolejnej manipulacji (chociaż pewnie i tak się nie uda), drukujemy poniżej oba listy Mariusza Pniewskiego - odezwy limityzmu - w oryginalnej formie, wraz z załączonymi doń reklamami.

OPINIE po wystawie w Baszcie Czarownic w Słupsku z otwarcia wystawy
pt."Rybie Oko" przeciwko której wystąpili artyści.
Kuratorzy próbują wypowiadać się za Artystów! Skandal!
Wreszcie znaleźli się młodzi artyści występujący przeciw działaniom
tak zwanych postmodernistów.
Limityzm (czyli sztuka wyznaczania granic rzeczom)
wyznacza realną granicę nie tylko bezsensownemu obieraniu kartofli w galeriach, lecz także i przede wszystkim odnosi się do życia i wyznacza drogę w odzyskanej niedawno wolności, krzycząc głośno
STOP POSMODERNISTOM KRZYCZYMY STOP KURATOROM!
Wystąpienie artystów związane z PROTESTEM wobec narzucania przez kuratorów tytułu wystawy bez uzgodnień z artystami i kłamliwym informowaniu prasy(manipulacji)!
Precz z Manipulacją informacji do prasy przez kuratorów!
Dziennikarze słuchajcie Artystów, a NIE KURATORÓW, czy MUZEALNIKÓW
Artyści - Limityści łączcie się!
PROWADŹCIE DYSKURS KU WOLNOŚCI POLSKIEJ SZTUKI!
więcej informacji - patrz strona:
http://www.strony.wp.pl/wp/limityzm

-----------------------------------------------------------------------
Kiedy opanowałe do perfekcji sztukę walki...Bogowie zmienili zasady. Strzeż się!
Nadciąga mroczne plemię. Settlers IV już 23 lutego! < http://gry.wp.pl/Spojrzenie/ >

> Subject: WYSTAWA W SLUPSKU - BARDZO GRZECZNA - POSMODERNISTYCZNA

> Czytaliście z "Głosu Słupskiego", z 24 i 25 II 2001 przekłamaną relację na temat wydarzeń w Baszcie Czarownic? W artukule pt."Spojrzenie Młodych" fotograf Bartosz Arszyński uchwycił wspaniały moment kiedy nic już się nie działo na sali, i kiedy wszyscy wyszli i już nie dyskutowali na tematy różnorodne, ciekawe i drażniące lecz w sposób bardzo lakoniczny przedstawił grzeczną artystkę, która nic nie widzi i nic nie słyszy razem z fotografem tego co publiczność zgromadzona oglądała i czego słuchała i na jakie tematy dyskutowała. Uchwycony jest moment na tym zdjęciu kiedy grzecznie artystka oddaje się pozowaniu do zdjęcia. Na zdjęciu z drugiego piętra baszty można oglądać bardzo grzecznie ubraną artystkę obok swojej pracy z podpisem jak wspaniale skanuje ciała kobiet. Czy to nie wspaniała manipulacja mediów?
> Uczyliśmy się tego przez cały PRL a teraz znów jest to samo. W artykule tym pomija się cała historię z tego pokoju która działa się wokoło i przede wszystkim ludzi z Słupska, którzy tak ochoczo podejmowali bardzo poważne problemy. Rozważając problemy prac performerki Zuzanny Niespor, która ugościła nas wyśmienitym pokazem sztuki performance, czy artysty Pawła Kaszczyńskiego i jego ready mades - pracy
> "Urządzeń sanitarnych z Koła" na trzecim piętrze, czy malarstwa przedstawiającego piękne Konie na pierwszym piętrze, oraz gorącej dyskusji z II piętra gdze doszło do wielu interakcji miedzy krytykami, artystami, publicznością, gdzie można było znaleźć manifest Limityzmu wobec ugrzecznionemu, bezsensownemu Postmodernizmowi i jego chaosu.
> Gdzie praktycznie niezauważalne przez publiczność prace Aleksandry Polisiewicz można było przypadkowo podeptać w zaciętych dyskusjach zgromadzonych wokół dyskursu Mariusza Pniewskiego. Na pewno wystawa była krokiem do ogólnopolskiego dyskursu na temat dokąd pójdą artyści nie będący pod etykietką postmodernistów.
> Może jednym z rozwiązań będzie ucieczka w Limityzm? manifest Limityzmu można oglądać pod adresem:
>
> http://www.strony.wp.pl/wp/limityzm

> Pozdrowienia dla artystów z Baszty
> i dla tych którzy nie są "Rybim okiem"!
Limitysta

-----------------------------------------------------------------------
Nudzisz się? Wejdź na Cafe Randka! < http://cafe.wp.pl >