Łukasz Guzek o Rybim Oku

Rzut oka na świat.

Ostatnie kontrowersje wokół świata sztuki sygnalizują, że sytuacja w sztuce osiągnęła poziom masy krytycznej. Nawet, jeżeli są wynikiem błędnego (a czasem humorystycznego) rozumienia, to są symptomatyczne, gdyż zaświadczają o zadrażnieniu utartych nawyków myślenia i postrzegania sztuki w skali społecznej, czyli, że sztuka aktualna dotarła tam, gdzie, na co dzień jest nieobecna.

Jakie to zmiany i jak je opisać?

Do tej pory najskuteczniejszym sposobem opisu było przeciwstawianie nowej sztuki modernizmowi, tj. wykazanie jak typowe cechy dzieła modernistycznego są zaprzeczane, przekształcane bądź inaczej rozumiane w pracy aktualnej. Ale była to metoda skuteczna dopóty, dopóki powstające prace wchodziły w relację z modernizmem, świadome tego czy nie. Jednak dziś, postmodernizm jest już całkowicie rozpoznany i przestał być interesujący. Na skutek splotu okoliczności historycznych, na których omawianie nie ma tu miejsca, postmodernizm w Polskiej sztuce zwiądł zanim rozkwitnął. A znane przypadki "kontrowersyjnej" sztuki są właśnie skutkiem postmodernizmu w działaniu, po uruchomieniu tkwiącej w jego założeniach siły subwertywnej. Postmodernizm w Polsce stał się sposobem odreagowania stłumienia i jednostronności; schematyzmu ideowego i ubóstwa formalno-artystycznego sztuki lat osiemdziesiątych. Parafrazując Gałczyńskiego: "chcieliście postmodernizmu no to go macie".

Jednak artyści młodzi i jeszcze młodsi, bo jest to także sprawa generacyjna, poszukują (i znajdują) własne wzorce, punkty odniesienia; by posłużyć się obrazowym określeniem Stefana Morawskiego "rysują własną mapę".

Dobrym pretekstem do dokonania próby całościowego ujęcia sztuki aktualnej jest wystawa "Rybie oko" (BWA Słupsk/Ustka, 23 lutego - 1 kwietnia 2001). Jak zwykle w przypadku wystaw zbiorowych, z pewnością można wyobrazić sobie inny (może lepszy) zestaw artystów i prac. Dlatego te uwagi odnoszą się do znacznie szerszego spektrum sztuki aktualnej, co nie zmienia faktu, że zaprezentowane tu przykłady są w tym kontekście znaczące. Artyści, którzy znaleźli się na wystawie są młodzi, ale nie nieznani. Jednak dopiero pokazanie ich prac wspólnie powoduje, że ujawnia się ich odrębność i spójność. ALE chodzi raczej o intuicyjnie wyczuwane pokrewieństwo, które można określić kulturowo, w żadnym wypadku formalno-artystycznie, na sposób formacji awangardowych.

Można zaryzykować twierdzenie, że wystawa jest początkiem nowego okresu w historii sztuki polskiej realizowanego przez nowe pokolenie. To od "Rybiego oka" zacznie się kiedyś podsumowanie dekady. Odnotujmy: wystawa odbyła się w Słupsku/Ustce. Nie zdobył się na nią żaden z większych ośrodków sztuki. Kuratorem "Rybiego oka" była Ewa Rybska (ze strony galerii) i Łukasz Gorczyca, przedstawiciel nowej krytyki polskiej. Nowość krytyki uprawianej przez Gorczycę polega na ścisłym wiązaniu spraw sztuki z jej otoczeniem społecznym i politycznym; sytuowaniu sztuki w bliskości życia; krytyce interwencyjnej. Dotychczas krytyka w Polsce stroniła od wchodzenia w zagadnienia społeczno-polityczne. W czasach Ancien regime'u brak możliwości wolnej wymiany poglądów powodował, że ten sposób uprawiania krytyki był niemożliwy, ale także źle widziany jako uprawianie literatury a unikanie sztuki. Pseudo "polemiki" tego czasu to najczęściej donosy prasowe do władzy. Przykłady litościwie zmilczę. I choć formalną wolność słowa mamy od lat dziesięciu to wypracowanie jej praktyki nie dzieje się automatycznie. Trudno przełamać nawyki zawodowe.

W sztuce związek z praktyką życiową, społeczną i ogólnokulturową w sposób pozytywny formułowała estetyka pragmatyczna. Z konieczności jej dyskurs będzie tu przedstawiony w sposób skrótowy i wybiórczy. Ufam jednak, że to dopiero początek dyskusji nad zagadnieniami nowej sztuki. Czyniąc pragmatyzm estetyczny punktem wyjścia chcę zaproponować pewną ścieżkę rozumienia i interpretacji sztuki aktualnej. John Dewey, twórca estetyki pragmatycznej, ujmował sztukę w kategoriach doświadczenia, takiego, które ma bliski związek z codziennością, ze "zwyczajnymi przejawami życia" czy "podstawowymi czynnościami życiowymi". Nie wspomina co prawda nic o obieraniu ziemniaków, ale o pielęgnacji ogrodu - tak. A pisał to w 1934 roku. Ujmowanie sztuki jako doświadczenia wydaje się potoczne. Jednak przy głębszym badaniu takie ujęcie zasadniczo zmienia nawyki rozumienia i interpretacji sztuki.

Najczęstsze zarzuty wobec tej teorii to:

- że doświadczenie estetyczne to sprawa osobista, indywidualna. Na to odpowiadał, że przecież doświadczenia są podobne; dzielimy się nimi z innymi; wyrażamy w języku, co nadaje im charakter wspólny, publiczny, kulturowy.

- że kategoria "doświadczenia" jest zbyt nieostra i nieprecyzyjna, by być podstawą definiowania sztuki. Na co odpowiadał, że byłby on trafny gdyby chodziło o typ definicji tradycyjnej, ujmującej "istotę", "fundament". Tymczasem jest ona antyfundamentalistyczna; "wskazuje kierunek", ale nie rozstrzyga. Przypomnę tylko, że logiczna precyzja estetyki analitycznej również nie zaprowadziła nas dalej w odpowiedzi na kwestię czym jest sztuka.

Współczesny kontynuator myśli Deweya, Richard Shusterman jeszcze mocniej podkreślił aktywistyczny i dynamiczny sposób pojmowania doświadczenia sztuki, co wspierało jego tezę, że rozumienie sztuki nie zawsze jest związane z interpretacją intelektualną i jest dostępne również na drodze bezpośredniego doświadczenia. Zgodnie z tym założeniem udowodnił w eseju "Piękna sztuka rapowania" iż rap i hip hop noszą wszystkie cechy tradycyjnie przypisywane sztuce elitarnej i związanej z nią estetyce filozoficznej (podobnie rozszerzył doświadczenie sztuki na mass media, rozrywkę). Doświadczenie sztuki jako doświadczenie praktyczne jest związane z konkretną sytuacją i zwrotnie - jest użyteczne w konkretnych przypadkach (co nie wyklucza doświadczeń transcendentalnych). "Ujmowanie sztuki jako doświadczenia stanowi odpowiedź na wszelkie problemy wynikające z założenia o rozziewie między życiem a sztuką." I te słowa Shustermana można uznać za kredo estetyki pragmatycznej. Z jej stanowiska istotne dla prowadzonych tu rozważań wydaje mi się przytoczenie dwóch aspektów:

- że obejmowała znacznie więcej niż sztukę a zwłaszcza odrywała doświadczenie estetyczne od przedmiotu - formy dzieła sztuki.

- że obejmowała również "podmioty realizujące tę praktykę - twórców i odbiorców dzieł sztuki." (Shusterman) Zaletą stanowiska pragmatycznego jest otwartość, pozwalająca stale włączać w praktykę sztuki nowe obszary doświadczenia oraz elastyczność interpretacji, co pozwala uniknąć twardego, statycznego "szufladkowania" i powoduje, że teoretyków i artystów stać na zmianę zdania a nie tylko obronę "stanu posiadania". Antyundamentalizm pragmatyzmu prowadzi w skrajnej wersji do uznania teorii sztuki za "logicznie niemożliwą" (Morris Weitz), gdyż praktyka sztuki nieuchronnie zaneguje jej ustalenia. Jednak istnieje kilka propozycji rozwiązania tego dylematu. Jednym z bardziej interesujących jest propozycja Stanley Fisha: teoria-rozmowa (theory-talk). Nazwa wyjaśnia sens tego stanowiska (i jego praktyki). Teoria-rozmowa z pozycji pośrednika buduje naturalny pomost pomiędzy teorią a praktyką (krytykami a artystami). Z artystami "Rybiego oka" rozmawiało mi się bardzo dobrze.

Spróbujmy sztukę zgromadzoną na wystawie "Rybie oko" potraktować jako konkretne przypadki doświadczenia ale też ogólnie, jako doświadczenie generacyjne.

Przy pragmatycznym podejściu, sztuka, podobnie jak otaczająca rzeczywistość, powinny składać się zasadniczo z tych samych składników (doświadczeń). Wystawie pozwala na wyodrębnienie kilku z nich. Wspólne jest doświadczenie technologii. Ale nie technologii traktowanej formalnie (to ślad jeszcze modernistyczny), ale jako oczywisty, nieodłączny składnik praktyki życiowej. Gra komputerowa dziejąca się w galeriach Słupska i Ustki stworzona przez Artura Gogołkiewicza i obrazki ściągnięte z Internetu to przykłady codzienności technologicznej w sztuce. W przetworzonych technologicznie obrazkach Oli Polisiewicz nie jest ważna deformacja, choć od niej zależy wygląd pracy, ale postać kobieca, która deformacji podlega, czyli celem użycia technologii nie jest sama technologia. Poprzez technologie łączy sztukę i świat Mariusz Pniewski, który podczas wystawy napisał kilka manifestów i założył dla nich strony internetowe. Głosiły one expressis verbis zwrot "poza postmodernizm". W galerii wyrażało je kilka tradycyjnych w formie i technice rzeźb wśród których, niczym wędrowny kaznodzieja, przekonywał wernisażową publiczność do swoich idei. Performance Zuzanny Niespor angażował technologię bezpośrednio, "cieleśnie": wpatrywanie się w zakodowany obraz telewizyjny, samo stawało się obrazem reakcji oka artystki. Performance trwał do granic wytrzymałości, co jest klasyczną strategią performerską obliczoną na badanie psycho-fizycznej kondycji człowieka.

Kolejny składnik doświadczenia (mający związek z technologią) to reklamowa "estetyka produktu". Uzgodnienie jej współbycia ze sztuką jest ważnym aspektem w aktualnej sztuce polskiej. Dewey rozróżnia art product, czyli przedmiot niezależny do doświadczenia i work of art, czyli "sposób w jaki wytwór artystyczny kształtuje doświadczenie i jest w nim obecny." Rafał Bujnowski łączy produkt komercyjny z malarstwem (grafiką) - skutecznie skoro na jego "deskach"- obrazach usiadła redaktorka Życia (przypomina się starożytna anegdota o zawodach w iluzji między Zuksisem a Parrazjosem). Obrazy Agnieszki Kalinowskiej wywodzą się z reklamy a nadmuchiwane obiekty zdają się pochodzić wprost ze sklepiku na plaży. Obok reklamy sztuka sięga po referencje massmedialne. Tak jest w obrazach Marcina Maciejowskiego malowanych na podstawie oper mydlanych, programów publicystycznych, rodzinnych, itp. Natomiast Anna Klimczak złączyła w jednym obiekcie tak zwykły-niezwykły przedmiot jak konfesjonał z kabiną prysznica i przymierzalnią koszul męskich. Inne obiekty konfesjonałopodobne to konfesjonał przenicowany (wywrócony "podszewką" na zewnątrz) i bardzo funkcjonalny składany konfesjonał-parawan. Rezultatem są także złączenia semantyczne stanowiące zaproszenie do interpretacji.

Wiele prac czerpie z życia autorów. Szczególnie ten kontekst eksploatuje grupa Magisters czy Paweł Kaszczyński, który kojarzy w naszej wyobraźni nazwę miasta Koło, miejsce swego urodzenia, z nazwą producenta instalowanych wszędzie w Polsce sanitariatów (na wystawie znalazło się wideo z ulic miasta i zestaw "obiektów" firmy Koło).

Praca Pauliny Ołowskiej jest oparta na cytacie, technice par excellence postmodernistycznej. Ale konstruktywizm i obraz Tatlina, prezentowane w powiązaniu z modą, wydają się raczej rodzajem kulturowego sztafażu, wizualnego samplowania i swobodnego miksu, prowadząc do interpretacji kulturowej a nie wewnątrzartystycznej.

Instalacja Doroty Nieznalskiej stylizuje dźwiękiem przestrzeń na siłownię. Znajdujące się w niej urządzenia niejasnego przeznaczenia są zaopatrzone w formy niedwuznacznie ityfalliczne. Jest to zabieg niezwykle kulturowo interesujący gdyż przedstawienia ityfalliczne np. wotywne, symbolizujące płodność, urodzaj i siłę, bardzo popularne w kulturze antycznej, zanikły po wyparciu jej przez chrześcijaństwo i są nieobecne w sztuce nawet współczesnej (fotografie dotyczą zazwyczaj seksu homoseksualnego, czyli mają zgoła odmienne konotacje). Także sposób użycia tego motywu w pracy odsyła interpretację do źródłowego, przedchrześcijańskiego sensu kulturowego. Ityfallus naprowadza na wątek przemiany kulturowej znacznie bardziej radykalnej i sugestywnie obrazowanej niż przygnieciony meteorytem Papież. Ale siłownia i "rodzaj męski" (tytuł pracy) w powiązaniu z rodzajem zdecydowanie żeńskim autorki może poprowadzić interpretację w zaskakujących kierunkach.

Artyści "Rybiego oka" podjęli wysiłek tworzenia słownika języka sztuki aktualnej. Jest on zapewne jeszcze niewystarczający, ale już zapewnia komunikację (rozmowę). Sztuka zawsze jest o sztuce, wynika ze sztuki; dzieło sztuki zawsze ma warstwę metaartystyczną. Ale tu podstawowym materiałem dla sztuki, źródłem jej form wizualnych jest współczesny świat, kultura, otaczająca rzeczywistość. Sensem pracy artystów nie jest sztuka, ale tworzenie informacji. Informacje są wpuszczane w obieg kultury (np. poprzez wystawę "Rybie oko") budując dyskurs komentujący; interpretujący; opisujący; analizujący świat; życie - także sztukę. Tak też jest budowane doświadczenie świata, życia - także sztuki.

Łukasz Guzek


[galeria] | [Gorczyca o Rybim Oku] | [Rybie Oko w RASTRZE] |
[Sebastian Wisłocki o Rybim Oku w Gazecie Morskiej] | [Co widzą ryby? - Art&Business, kwiecień 2001]
[Rybie Oko]