Piotr C. Kowalski & Witold Lubiniecki

MOŻE MORZE

Bałtycka Galeria Sztuki w Ustce
2 sierpnia - 26 września 2008





NAPRZECIW LUDZI I MORZA

Morze jest odwiecznym tematem malarskim. I chociaż wydawać by się mogło, że topos ten został już ostatecznie skompromitowany, sztuka współczesna w swym dość nieoczekiwanym renesansie figuracji przeczy podobnym sądom i nie dezawuuje "łatwych" motywów . Dowodzi tego chociażby słynny cykl druków cyfrowych oraz obrazów olejnych Gerharda Richtera, na których wielokrotnie "portretował" on morze. Marynistyczna maniera nie jest - oczywiście - wyznacznikiem tych prac, bo niemiecki artysta przede wszystkim kładzie tu nacisk na problematykę metamalarską. Podobnie w jakiejś mierze ma się rzecz w przypadku projektu "Może morze" Piotra C. Kowalskiego i Witolda Lubinieckiego. W tym zresztą przypadku nie mniej istotnym aspektem jest też fakt, że przygotowany przez nich zestaw prac wiąże odmienne zgoła style i pojmowanie malarstwa, prezentując dialog rozmaitych postaw, które mieszczą się w odmiennych nurtach sztuki współczesnej.

Prace artystów powstały niezależnie od siebie i są dość paradoksalnym dzieleniem na dwoje przestrzeni płótna w obrębie jednego dzieła. Jest to dialog, który nie wyłania syntezy, ale raczej ujawnia refleksję nad związkami pomiędzy światem i sztuką. Sens tej wypowiedzi rodzi się dokładnie pomiędzy, stąd - jak u Kierkegaarda definiującego kiedyś pojęcie 'dialogu' - jest to ruch myśli i obrazów odbywający się poza dialektyką i poza rozwojem. Rozmawiają ze sobą artyści, obrazy, tematy. Z jednej strony pojawia się estetyczna dykcja operująca światłocieniem, sfumato i całym tradycyjnym sztafażem klasycznego pejzażu, z drugiej zaś - uderzają nas w oczy gadżety, rekwizyty, odpryski flory i fauny. Każdy z artystów jest portrecistą innej esencji. Lubiniecki rozmawia ze sztuką i ideą przedstawienia, wykorzystując możliwości malarskiego języka oraz palety. Kowalski dialoguje z naturą i jej efemerycznością, stosując naturalne ingredienty oraz artefakty kultury. Każdy z nich "wyciska" z tubki rzeczywistości inne dramaty i inne zauroczenia. Kontrastowo zestawione ze sobą i oddzielone cienką białą linią obrazy pokazują raczej wielogłosowość niźli porozumienie. Negocjowanie znaczeń wypiera indoktrynację i represję. Sztuka wychodzi tutaj naprzeciw ludzi i morza. A zatem (z)wraca się do najdawniejszych początków istnienia.

Roman Lewandowski