Paweł Korbus

Wszech NIC

wernisaż: 11.02.2011, godz. 17:00
Baszta Czarownic, Al. F. Nullo, Słupsk
wystawa czynna do 13.03.2011



300maly piesc ryj img_3000 img_3006 img_3008 img_3020 img_3022 img_3025
img_3028 img_3029 img_3031 img_3032 img_3033 img_3036 img_3037 img_3040 img_3042
img_3044 img_3046 img_3048 img_3049 img_3050 img_3051 img_3054 img_3060 img_3061
img_3063 img_3065 img_3067 img_3069 img_3070 img_3073 img_3075 img_3077 img_3078
img_3079 img_3080 img_3081 img_3082 img_3088 img_3089 img_3090 img_3091 img_3093
img_3094 img_3151 img_3152 img_3155 img_3156 img_3157 img_3158 img_3163 img_3164
img_3165 img_3166 img_3167 img_3168 img_3169 img_3170 img_3171 img_3172 img_3173
img_3186 img_3188 img_3177 img_3174 img_3175 img_3159 img_3176 img_3178 img_3179
img_3180 img_3183 img_3185 img_3184

PAWEŁ KORBUS
Wszech NIC

Paweł Korbus - ur.1983, absolwent Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie - dyplom "Performance Patriotyczny" obroniony w 2007 roku w Instytucie Sztuk Pięknych w pracowni rzeźby profesora Adama Myjaka. Zajmuje się wideo, rzeźbą, ceramiką, rysunkiem i performance. Scenograf i aktor Stowarzyszenia Teatralnego Chorea i neTTheatre.

Wystawa w Baszcie. Chciałem zrobić coś o męczeniu o czarownicach, których od dawna w baszcie już nie ma. Są artystki, artyści, kuratorzy, kusiciele i prowokatorki i inni piękni dziwolągowie, albo dziwolągowie tylko trochę . . . miało być ZEN i "w drodze do NIC" ...Moje NIC jest gęste i pstrokate, bo ja chyba czuję się minimalistą, ale jednak barokowym. Miało być mądrze, ale przecież wszyscy jesteśmy na to za głupi, choć dążymy do wszechwiedzy i czasem wszechwładzy.

Mam kilka pomysłów i dużo skór z nutrii, które hodował mój dziadek. Pamiętam dobrze, jakie miały żółte zęby i jak szczerzyły się podczas karmienia. Te skóry wisiały trzysta lat na strychu w domu mojego dziadka, potem dwieście lat w domu moich rodziców i ostatnie sto w moim domu, krótko, bo dom mój jeszcze młody. Ktoś mówił mi, by samemu nie podważać tego, co się robi. Mówię więc o sobie dobrze, lecz wciąż eksploruję terytoria niefajności i obciachu.

wszechwiedza, wszechwładza, wszechnutria, wszechniewiem, wszech NIC

Paweł Korbus


CHODZI MI O EMOCJE, DRESZCZ I MOTYLE W ŚRODKU

Roman Lewandowski w rozmowie Pawłem Korbusem

Jesteś performerem, aktorem, scenografem, a jednocześnie zajmujesz się także sztukami wizualnymi. To dość duży rozrzut. Skąd bierze się tak szerokie spektrum w Twojej działalności artystycznej?

Właściwie robię wciąż to samo, bo przecież teatr, performance, sztuki wizualne to tylko różne formy i różne narzędzia. Nie uznaję granic między gatunkami sztuki i nie lubię się ograniczać. Poza tym nie pracuję w teatrze dramatycznym, lecz w miejscu (Teatr Chorea), gdzie zawsze chodziło o łączenie i wiązanie różnych aktywności. Teatr Chorea to trójjednia słowa, muzyki i gestu. Intensywnie pracujemy nad tymi wszystkimi elementami, a ja dołączam do tego jeszcze inne dziedziny wizualne. To się nawzajem przenika i łączy. Nie jestem, kimś innym w teatrze ani kimś innym w galerii. Chodzi mi o emocje, o wyrażanie, szukanie sensów i oczywiście o ten dreszcz i motyle w środku, które na szczęście czasem się pojawiają, mam nadzieję, nie tylko u mnie.

Czy uważasz, że w sztuce ważniejsze jest to, co artysta chce sam przekazać od siebie i o sobie, czy też winien on artykułować to, co dotyczy większości ludzi?

Ważniejsze jest by mieć w sobie poczucie wolności, swobody i robić to, co się lubi. Czasem marzy mi się praca na złomowisku, albo bycie kierowcą. To nie jest gorsze... Dajmy sobie przestrzeń, aby się realizować.

W Twojej najnowszej realizacji w słupskiej Baszcie Czarownic odwołujesz się do historii tego miejsca na bardzo subiektywnym poziomie. Baszta - siłą rzeczy - jest związana z historią przemocy i Ty na tej wystawie także pokazujesz futra zwierzęcego pochodzenia. Nie chodzi tu tylko o przemoc wobec ciała i nie tylko wobec człowieka... Naturą - zarówno florą i fauną - jak zapewne pamiętasz, zajmował się wcześniej Beuys. Czy uważasz, że tego typu sztuka jest dzisiaj ponownie światu potrzebna? I czym są dla Ciebie eksponowane w baszcie futra?

Historia człowieka to w pewien sposób historia przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej. Natura jest też okrutna... a ja nie obrażam się na rzeczywistość. To gdzieś zawsze będzie wypływać i nie zmienimy tego w całości, ale też można zadać sobie pytanie, jak my sami się w tym odnajdujemy, każdy z nas z osobna? Użyłem skór i futer z nutrii jako reprezentacji taniego szyku, odniesienia do przebrzmiałej mody, ale też okropności i obciachu. Opowiadałem o tym różnym ludziom i często krzywili się bądź wzdrygali. Te zwierzęta nie są już groźne, bo są przecież martwe. Można te futra głaskać po sierści jak oswojone koty czy psy. To zresztą dla niektórych jest przyjemne. Skóry są ciepłe na zimę, choć wszyscy wiemy, że zabijanie zwierząt jest okrutne. Ambiwalencja i praca na ludzkich odruchach jest moim tematem... Chciałbym przez to przebić się do świata większej równowagi, gdzie "wszystko" i "nic" jest naraz, gdzie można czuć się swobodnie, nie napiętnować i nie być napiętnowanym.

Czy jest - według Ciebie - jakaś artystyczna receptura i sposób postępowania na zjawiska przemocy i wykluczenia zachodzące we współczesnym świecie?

Może jakieś ogólnoświatowe ćwiczenia relaksacyjne albo medytacja... [tutaj śmiech] Może wystarczy częściej uśmiechać się, patrzeć na siebie bardziej życzliwie, słuchać i próbować zrozumieć innego, śmiać się, płakać, jeśli są powody. W teatrze Grotowskiego była taka piękna idea - idea spotkania...

Poza działaniami stricte artystycznymi zajmujesz się także teatrem. Co daje Ci ta działalność i czy możesz ją w jakiś sposób powiązać z tym, co pokazujesz na słupskiej wystawie?

Czasami myślę że jestem artystą ciała. W teatrze mam na co dzień bardzo intensywny trening fizyczny, wzajemnościowy, trening mocnego "bycia" - nie tylko na scenie, ale i poza sceną. Nie chodzi o grę, ale o rodzaj doświadczania. Uruchomione ciało inaczej wygląda, inaczej myśli, jest w nim jakaś intensywność. Lubię być w akcji, lubię być w pełni, w zdarzeniu sztuki, lubię być w kontakcie. Na wystawie w Baszcie Czarownic też jestem.

Jakie są Twoje najbliższe plany i czy chciałbyś jeszcze kontynuować niektóre z wątków i tematów, jakimi zająłeś się na swojej wystawie w Słupsku?

"Wszechniewiem, wszech nutria, wszech nic" w Słupsku to dla mnie początek, a droga do NIC jest daleka. Można będzie mnie spotkać w Łodzi, Warszawie, Lublinie, w pracach teatralnych i artystycznych. Mam nadzieje gościć też w Słupsku i Ustce, bo to miejsca szczególnie mi przyjazne.