Małgorzata Dobrzyniecka-Kojder
MALARSTWO

22 sierpnia - 21 września 2003, Baszta Czarownic



Małgorzata Dobrzyniecka - Kojder
Urodzona w 1963 r.
Studia - UMK Toruń w latach 1985-1988 oraz PWSSP w Łodzi 1988-1994.
Dyplom z wyróżnieniem w zakresie tkaniny dekoracyjnej w pracowni prof. K. Górskiej oraz malarstwa w pracowni prof. A. Gieragi.
Od 1995 r. asystentka w macierzystej pracowni malarstwa i rysunku.
W 2000 r. uzyskała stopień adiunkta. Zajmuje się malarstwem i rysunkiem.
Komisarz "Galerii 261" w ASP w Łodzi oraz galerii "Krótko i węzłowato ..."

Udział w 37 wystawach zbiorowych oraz 15 w wystawach indywidualnych.
Wybrane wystawy z lat 2002-03.

indywidualne:
Miejska Galeria Sztuki - Galeria Bałucka w Łodzi
Galeria Zamkowa - Lubin
Salon Artystyczny - Chodzież
Wieża Ciśnień - Konin
"Galeria 261" ASP w Łodzi

zbiorowe:
X lat w sztuce - prezentacje nowatorskie 10 wystaw zorganizowanych przez MBWA
IV triennale Polskiego Rysunku Współczesnego - Lubaczów
II Międzynarodowe Biennale Miniatury - Częstochowa - wyróżnienie
Geometrisch Konkret V - Dulmen, Niemcy
Diagonal in flache und raum - konkete kunst aus Europa -Wiligrad, Niemcy
Conctrete kunst uit Polen - Muzeum Mondriaanhuis - Amersfoort, Holandia



Według Pascala czy Kartezjusza ludzka natura przejawia się w ruchu....
Człowiek jest gościem i obcym w rzeczywistości.
Idąc podejmuje i porzuca, przechodzi, przemija, a przemijając, zdobywa dojrzałość, formę - sens....
Zostawia ślad swojej obecności.

Małgorzata Dobrzyniecka-Kojder uprawia malarstwo i rysunek.
Na początku, jeszcze w czasie studiów, malowała obrazy nawiązujące do przedmiotów potocznej rzeczywistości. Studiując, zdobyła podstawy do sprawnej analizy i syntezy w zakresie formy, koloru i ich wzajemnych relacji w budowaniu hierarchii. Prace tego okresu cechowała subtelna kolorystyka, przejawiająca się w zróżnicowanych w temperaturze szarościach, które, wraz z walorem, budowały przestrzeń mentalną obrazów.
Technika, jaką posługiwała się Małgorzata była swoistą odmianą collage'u, najbardziej dla niej adekwatną dla wyrażenia idei w owym czasie.
Zarówno obrazy, jak i rysunki, miały formalnie jednolity charakter i, na ogół, wpisane były w kwadrat, najbardziej neutralną formę podobrazia. Widoczne już wówczas uproszczenia, w zakresie formy i koloru, potwierdziły jej wrodzoną dążność do syntezy i lapidarność wypowiedzi plastycznej. Powściągliwość i prostota tych rozwiązań na tym etapie sprzyjała kondensacji napięcia w obrazie lub rysunku.
Jej malarstwo zostało wyróżnione przez jury w dwóch kolejnych edycjach Konkursu im. Władysława Strzemińskiego w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Z upływem czasu, bodźcem powstawania jej prac były inspiracje pochodzące ze świata natury, bliżej nieokreślone impresje i reminiscencje pewnych obrazów i zapamiętanych zjawisk na jawie, a niewykluczone, że i we śnie. Wszystkie one zostały przetworzone w jej wyobraźni i znalazły swój konkretny ekwiwalent w postaci prac malarskich. W pracach tworzących cykle: "Z cyklu horyzonty" lub "Pomiędzy światłem a cieniem" albo "Horyzonty", artystka wprowadziła syntetyczne podziały i, jak sugerują niektóre tytuły cykli, głównie horyzontalne, rzadziej wertykalne, sporadycznie zaś opozycyjnie lekko skośne.
O hierarchii owych podziałów zadecydowało umyślne zróżnicowanie natężenia linii lub ich zwielokrotnienie oraz ubogacenie kolorystyczne.
Dotychczasowe, nikłe już, związki z rzeczywistością były następstwem świadomej redukcji elementów świata mimetycznego. Źródłem jej inspiracji została tylko pamięć o naturze. Czy tylko pamięć? Wydaje się, że chyba nie....
Fromentin uważał "wrażenie za niekompletne, jeśli nie zostanie przekształcone pracą myśli; dopiero złożona całość impresji i analizy intelektualnej upoważnia do wydania "sądu" (J. Białostocki "Pięć wieków myśli o sztuce") oraz daje podstawę do stworzenia dzieła mającego wartość. Wartości dzieła zaś utożsamione są integralnie złączonymi: formą i treścią. "Forma i język artystyczny" są dla Fromentina "szatą zewnętrzną, bez której wytwory ducha nie mogą istnieć i trwać". (J. Białostocki, jw.). Pokrewną sugestię wyraził W. Kandyński - "wszystko, co ma formę zewnętrzną, musi mieć także wnętrze".
"Bagaż doświadczeń wyniesiony z okresu studiów przefiltrowany przez mój indywidualny sposób odbioru i widzenia rzeczywistości...połączony z przekazaną mi wiedzą.... zbudowały moją świadomość artystyczną", napisała Małgorzata Dobrzyniecka-Kojder.
Na uwagę zasługują kolejne cykle jej prac:" Transformacje - Giotto - wspólny horyzont" i "Transformacje - Giotto, F. Beretta - Novicella" - żółty,zielony, błękitny. Oba łączy jeszcze wspólny horyzont.
Zauroczona malarstwem starych mistrzów, ich wrażliwością kolorystyczną i prostotą, podjęła próbę interpretacji. Namalowane obrazy nie są cytatami, lecz analizą struktury wewnętrznej, ukrytej pod zewnętrzną powłoką formy
Próba to na wskroś udana. W efekcie nastąpiło mentalne przetworzenie formy obrazowania realistycznego na abstrakcyjne. Kolor zaś emanuje czystością, jak nigdy dotąd. Wyszukany i nieustannie zestrajany, nadaje obrazom świetlistość i głębię. Przekracza granicę podziałów, a gdy jest to konieczne dla kompozycji, jednoczy się z nimi w "brzmiące" mile dla oka pary i pobrzmiewa jak echo na całej płaszczyźnie obrazu tworząc atrakcyjną fakturę oraz materię. Równie bogatą i różnorodną niemalże, jak materia klasycznego gobelinu i miękką malarska plamę, budującą - choć to może wydawać się dziwne - anegdotę obrazów.
wczesnorenesansowej.
"Sztuka nie jest zwyczajnym tłumaczeniem ani zwyczajnym wynikiem, ale tworzeniem wykraczającym poza to, co już istnieje lub to, co zostało już pomyślane" - pisał R. Garandy, jest, jak dla Schillera, medium sprawiającym, że intelekt nasiąka zmysłową wrażliwością, wrażliwość zaś ulega racjonalizacji". Niezależnie od kolejnych losów sztuki i kolejnych w niej tendencji, Małgorzata Dobrzyniecka-Kojder zmierza powoli do wypowiedzi zwanej językiem geometrii, gdyż jej sztuka ciągle ewoluuje.
W formach geometrycznych są zawarte uniwersalne przesłania, niemożliwe do przekazania jakimkolwiek innym językiem. A także ze względu na walor jej oddziaływania na ludzi obdarzonych szczególną wrażliwością.

Andrzej Gieraga