DOM

Magdalena i Ludomir Franczak

wernisaż: 02.09.2011,
godz. 17:00, Baszta Czarownic, Słupsk, Al. F. Nullo 8
godz. 18:00, Galeria Kameralna, Słupsk, ul. Partyzantów 31a

Wystawa czynna do 02.10.2011

1 2

Wystawa "Dom" ma charakter intermedialny i składa się z dwóch uzupełniających się wzajemnie przestrzeni - galerii Kameralnej oraz Baszty Czarownic. Artyści - Magdalena i Ludomir Franczak - podejmują się narracji na temat idei miejsca, pamięci i przemijania.

Komentarz artystów do projektu:
Magdalena Franczak
"Z piwnicy wyszła staruszka tajnym przejściem w podłodze - wprost do salonu. Wszędzie wisiały trofea myśliwskie, a ona rozglądała się ogarniając przestrzeń swoim wścibskim spojrzeniem" 07.04.2005

Ludomir Franczak OPUSZCZONE
"Intencją ewolucji jest, abyśmy stali się podróżnikami. Osiadły tryb życia przez jakikolwiek okres czasu - w jaskini, czy na zamku, był tylko sporadycznym stanem w historii człowieka... Jesteśmy podróżnikami od urodzenia. Nasza szalona obsesja na punkcie postępu technologicznego jest odpowiedzią na bariery na drodze postępu geograficznego." Bruce Chatwin


O PAMIĘCI I TYMCZASOWOŚCI

Roman Lewandowski w rozmowie z Magdaleną i Ludomirem Franczakami

W swoich rozlicznych projektach i wystawienniczych realizacjach, zarówno tych indywidualnych jak i organizowanych wspólnie, często odwołujecie się do śladów kulturowych, jakie pozostawiają ludzie. Dokumentujecie te tropy, a jednocześnie poddajecie je mitologizacji. Czy uważacie, że w dzisiejszym świecie jest zapotrzebowanie na tego typu, bardzo przecież poetyckie i konceptualne, projekty oraz wystawy?

Magdalena Franczak: W swoich ostatnich projektach badam procesy pamięci, postpamięci, przemiany, jakiej ulegają obrazy i historie wraz z upływem czasu. Zaczęło się to w 2006 roku wystawą "W głąb króliczej nory"- bazującą na fobiach i koszmarnym śnie z dzieciństwa oraz rysunku, który zupełnie inaczej zapisał się w mojej głowie niż wyglądał w rzeczywistości. Teraz ważny jest dla mnie również kontekst przestrzeni, w której pokazuję prace. Dialog z przestrzenią, włączanie jej, nie zacieranie. Ostatni projekt "Hairy candies" pokazałam w XIX-wiecznej willi szczecińskiego przemysłowca Lentza. Mitologiczno - zwierzęcy kontekst projektu nabrał tu dodatkowego znaczenia. Nawet dźwięk liści za drzewem odegrał tu swoją rolę.

Ludomir Franczak: Świat jest pojemny. Chodzi o to, aby samemu nie nudzić się swoimi projektami. Dotykam rzeczy, które mnie osobiście dotyczą i interesują. Kiedy poruszam się w świecie tożsamości, to mam ku temu wyraźny powód - sam chcę zrozumieć mechanizmy, które wpływają na moje życie, miejsce w którym mieszkam. Wydaje mi się, że dzięki temu łatwiej jest mi poruszać się w rzeczywistości. Mam jednocześnie nadzieję, że pomaga to też innym ludziom. Duży oddźwięk ostatnich realizacji - "Erfta" oraz "Ruchomego Pamiętnika" (zrealizowanego wspólnie z Danielem Odiją i Marcinem Dymiterem) tylko mnie w tym upewnia. Ludzie często podchodzą do mnie, otwierają swoje historie, dodają nowe wątki do już istniejących, rozwijają je. Wydaje mi się, że przy całej poetyckości tych projektów są one jednocześnie mocno osadzone w naszej rzeczywistości i pomagają ją dookreślić w zupełnie inny sposób, niż robią to badania historyczne.

Roman Lewandowski: Oboje jesteście artystami związanymi ze Słupskiem. Tutaj aktualnie mieszkacie i pracujecie. Czy przestrzeń tego miasta, jego historia, teraźniejszość oraz potencjał, jest dla Was inspirujący?

Magdalena Franczak: Wystawa jest o pustce i opuszczeniu..

Ludomir Franczak: Poprzedni projekt - wspomniany już wcześniej "Ruchomy pamiętnik" - mocno związany był z tym miejscem. Dzięki niemu udało mi się spojrzeć na Słupsk zupełnie nowym okiem. Nagle zobaczyłem te mieszczańskie kamienice niemieckie, stare kredensy, piece, wśród których mieszkamy, będące jednocześnie dekoracją jakby z innej sztuki, które my na nowo sobie przystosowaliśmy i poddaliśmy recyklingowi. Nagle zobaczyłem ludzi, którzy tu przyjechali w latach 40. i 50. z całym dobytkiem i bagażem innych doświadczeń, którzy trafili tu trochę jak za granicę, i - mimo zniszczeń - byli zachwyceni miastem. Zobaczyłem też ich zapał w budowaniu nowej rzeczywistości i strach i niepewność, które temu towarzyszyły. Ale zrozumiałem też te wszystkie zmiany, które trwają do dziś. Brak szacunku, czy może po prostu zrozumienia dla wielu rzeczy stworzonych wcześniej i wiara we własną "pionierskość" w działaniach. Nie chodzi mi tylko o zacieranie śladów niemieckich - głównie przez komunę, ale i obecne "obanerowanie" miasta, trochę bezmyślne zabudowywanie przestrzeni budynkami w stylu Kauflandu na Kołłątaja, czy zakrywanie największej w Europie kolekcji murali warstwami styropianu. W Słupsku zawsze wyczuwałem trochę atmosferę tymczasowości. Nic nie jest tu na pewno. Ludzie przyjeżdżają i wyjeżdżają. O tym jest trochę moja wystawa w BGSW.

Roman Lewandowski: Wkrótce, bo 2 września, będzie wernisaż Waszej wspólnej wystawy w Bałtyckiej Galerii Sztuki. Projekt nosi tytuł "Dom" i będzie miał miejsce w Galerii Kameralnej oraz w Baszcie Czarownic. Czy możecie zdradzić, co dokładnie przygotowujecie na te wystawy?

Magdalena Franczak: Moja część wystawy dotknie różnych "domowników"- tych rzeczywistych, tych których nosimy w sobie i w snach będących równoległą rzeczywistością wcale nie bez znaczenia..

Ludomir Franczak: Ja - jak już mówiłem - drążę temat tymczasowości. Moja wystawa ma podtytuł "Opuszczone". Jest o zaniechaniu, nieobecności, o opuszczaniu miejsc, które przejmowane są przez następnych ludzi. Jest też o niepokoju, który temu towarzyszy. Nasza wystawa jest mocno związana z czekającymi nas wydarzeniami - od września przenosimy się do Lublina. Zostawiamy za sobą Słupsk. Zamykamy pewien etap.


Magdalena Maria Franczak jest z wykształcenia malarką; w działaniach artystka interdyscyplinarna posługująca się różnymi mediami w zależności od potrzeby realizowanego projektu (malarstwo, rysunek, fotografia, performance). Członkini polsko-niemieckiej grupy AOUA (Academy of Ugly Arts). Dwukrotna stypendystka Prezydenta Miasta Słupska (2005 i 2008), trzykrotna stypendystka Marszałka Województwa Pomorskiego (2009, 2010, 2011). Wystawia w galeriach w Polsce (m.in. Wozownia w Toruniu, BGSW w Słupsku, Wieża Ciśnień w Koninie, Arsenał w Poznaniu) i za granicą (Kanada, Portugalia, Dania, Niemcy, Rosja). Wchodzi w przestrzeń teatralną projektując kostiumy, scenografie i plakaty, działając performatywnie, oraz w przestrzeń publiczną - poprzez wielkoformatowe murale i maleńkie "widoczki" zakopywane z dziećmi w różnych miejscach Polski i Europy. W swojej twórczości porusza problem ciała, jego opresji i kondycji. Krąży wokół mitologii i rytuałów dzieciństwa. Bada proces pamięci i wyobrażeń, odczarowuje lęki i strachy. Fascynują ją genetyczne kurioza, włochate stwory i symbole kartograficzne.

Ludomir Franczak (1974). Artysta wizualny poruszający się na polach multimediów, malarstwa, grafiki, instalacji, designu, performance i teatru. Swoje projekty prezentuje w galeriach, muzeach, przestrzeni publicznej i teatralnej w Polsce, Danii, Szwecji, Anglii, Portugalii, Szwajcarii, Niemczech, Rosji, we Włoszech i na Węgrzech. Współpracuje z muzykami (Marcin Dymiter, Robert Curgenven, Pogodno), artystami wizualnymi (Magdalena Franczak, Karin Danielsson, Leo Palmestal). Jest stypendystą Fundacji Wyszehradzkiej (VARP) i marszałka Województwa Pomorskiego, zdobywcą nagrody za najlepszy film eksperymentalny na festiwalu Euroshorts 2007. Zajmuje się problemem pamięci i tożsamości. Za pomocą działań intermedialnych buduje złożone projekty wykorzystując zarówno sztuki wizualne, jak i historię, czy literaturę. Jest autorem wydawnictw artystycznych.
lfranczak.blogspot.com