Andrzej Cisowski
OBRAZY CISANE

Galeria Kameralna
31 sierpnia - 14 października 2007

img_4006 img_4011 img_4014 img_4020 img_4021 img_4026
noc1 noc2 noc3 noc4 noc5

Najnowsze prace Cisowskiego to rodzaj zbioru graficznych cytatów, które zestawione ze sobą stanowią całość. Nie ma sensu tworzenie nowych form, skoro współczesna kultura i cywilizacja produkują ich tak wiele - kwituje Cisowski. Artysta tworzy rodzaj współczesnej interpretacji amerykańskiej kultury masowej. Olbrzymie formaty, czerpanie z komiksów, reklam i prasy przywodzą oczywiście na myśl tradycję pop-artu. Ale Cisowski cytując tworzy własną estetykę, która poprzez zagęszczenie rysunków przywodzi na myśl amerykańską grafikę reklamową lat 50. Nie znaczy to jednak, że artysta stał się kolekcjonerem kolorowych magazynów sprzed półwiecza. Rodowód wykorzystywanych przez niego postaci i motywów nie sięga aż tak daleko. Jednak wszystko czego dotknie się Cisowski przyjmuje formę rysunku - czarno-białego lub też wypełnionego palmą czystego, jasnego koloru. Stąd też rodzaj nostalgii, która pojawia się podczas kontaktu z jego pracami. Nostalgii za fantazją i nieograniczonymi możliwościami, jakie daje rysunek. Współczesna reklama i kultura masowa, poprzez posługiwanie się przede wszystkim fotografią, stała się zbyt dosłowna.

Andrzej Cisowski nie podejmuje jednak misji artysty zaangażowanego: "Bawię się formą oraz motywami, odszukuję ich fragmenty w nowych sytuacjach i zestawieniach, a kieruje mną potrzeba eksperymentowania". Każdy obraz to próba udzielenia odpowiedzi na pytanie co z tego wyjdzie. Mimo tego klasycznego już, modernistycznego przywiązania do formy, z najnowszych prac Cisowskiego wyłania się coś więcej. To wizerunek naszej wyobraźni. Wyobraźni zaśmieconej motywami, obrazkami, twarzami polityków, gwiazd i osób publicznych. W jej zakątkach nie ma miejsca na symbole. Słowo staje się logotypem, a obraz elementem strategii marketingowej. Prace Cisowskiego są więc obrazami o bierności obserwatora-konsumenta, do której często odwoływał się Andy Warhol.

(Agnieszka Rayzacher)